Kreowanie pewności. Tego chce Twój mózg

„Niepewność jest jedyną pewnością” – napisał amerykański matematyk John Allen Paulos. A my wolimy pewność. Nasz mózg się jej domaga, choć dzisiaj mamy jej jak na lekarstwo. Pragniemy informacji o przyszłości tak samo, jak jedzenia, picia, seksu i innych rzeczy. Jak możemy sobie pomóc? Zadbajmy o bliskość.

Kontynuuj czytanie „Kreowanie pewności. Tego chce Twój mózg”

Magiel Rodzinny dzieli się książkami

Książki! Książki! Książki! ODDAMY! Postanowiliśmy zrobić mały remanent w książkach dzieci i chętnie oddalibyśmy kilka ZA DARMO. Kupowanie to spory koszt, a biblioteki zaraz znowu będą zamknięte. Tymczasem czytanie dzieciom i samodzielnie ma wiele zalet. Sprawdź, którą chcesz książkę od magielrodzinny.pl! Kontynuuj czytanie „Magiel Rodzinny dzieli się książkami”

Cudowna moc dotyku

D.O.T.Y.K  drugiej osoby, uścisk, przytulenie, muśnięcie opuszkiem palców…. ma niesamowitą moc. O jego wyższości nad innymi zmysłami pisał już Arystoteles. To właśnie dotyk stymuluje rozwój intelektualny. Wszystkie organizmy żyjące na ziemi są na niego wrażliwe, nawet ameba.  

 

Wg Virginia Satir (psycholog rodzinna) dzieciom potrzeba:

? 4️⃣ przytuleń dziennie, żeby przeżyć,

? 8️⃣, żeby czuć się dobrze,

? 1️⃣2️⃣, żeby się rozwijać.

 

Niemowlę doświadcza świata właśnie przez dotyk, ciało. Po narodzinach widzi jedynie na odległość 10-15 cm. Język ruchu jest pierwszym językiem jakiego doświadczamy i to dzięki niemu budujemy relację z matką i całym światem. Zmysł dotyku jest pierwszym jaki wykształca się w życiu płodowym. Kiedy niespełna 2 cm. płód nie ma uszu i oczu, najbardziej wrażliwe są okolice warg i nosa. Dlatego ssie kciuk.

Dotyk w pierwszej fazie życia człowieka odpowiada w mózgu za wytwarzanie połączeń między neuronami. A to właśnie ilość połączeń (synaps) decyduje o rozwoju inteligencji.

 

Czujemy całą powierzchnią naszego ciała, czyli ok. 2 m kw. naszej skóry. Ponad 70 mln sensorów odpowiada za odczucie ciepła, zimna, bólu i nacisku. Poprzez dotyk, głaskanie, przytulanie siebie i innych uwalnia się w naszym ciele OKSYTOCYNA, a to przyczynia się do ochrony przed infekcją, zmniejsza pojawienie się choroby. Dowodów, jak duże znaczenie ma dotyk, można przytaczać wiele.

Dlatego zapraszam w P.A.R.A.C.H do wspólnego doświadczenia dotyku. Możesz zrobić tę praktykę z mężem, żoną, partnerem, partnerką, przyjacielem, przyjaciółką lub dzieckiem.

 

TUTAJ instrukcja:

? poszukaj ulubionego utworu, mogą być dwa lub trzy,

? znajdźcie wygodne miejsce w mieszkaniu (podłoga, sofa),

? usiądźcie naprzeciwko siebie i umówcie się, kto będzie prowadził pierwszy,

? na chwilę zamknij oczy i weź 3 – 5 oddechów,

? rozluźnij ciało,

?otwórz oczy i uśmiechnij się do osoby, która siedzi naprzeciw,

? wyciągnijcie dłonie w swoim kierunku,

? dotknijcie się wewnętrzną częścią dłoni – nie musi być cała powierzchnia. Może być tylko kciuk, palec lub opuszek – poeksperymentuj, pobaw się dotykiem,

?osoba prowadząca nadaje ruch – kierunek, tempo, dynamikę, jakość. Możecie najpierw poruszać jedną dłonią lub dwiema naraz – wy decydujecie. W rytmie muzyki lub na przekór niej,

?zamieńcie się rolami z osobą prowadzącą,

?to samo powtarzasz ze stopami, plecami, bokiem- ogranicza Ciebie tylko wyobraźnia.

Dobrego doświadczania w ruchu!

 

Aldona Dybuk

Od triathlonu do terapii tańcem i ruchem

Najpierw był „krejzol” na punkcie startu w zawodach triathlonowych. Ten zaszczepiła we mnie Iwona Guzowska. Równolegle zaczął towarzyszyć mi taniec. Tak oto, w ekspresowym tempie, zostałam pierwszą triathlonistką w naszej rodzinie. Tu poznałam wspaniałych ludzi, a w momencie decyzji o starcie zaczęła się moja droga ku życiowej zmianie.

Kontynuuj czytanie „Od triathlonu do terapii tańcem i ruchem”

Zostaną kreatywnymi mistrzami świata

Przygotowywali się kilka miesięcy. Przepracowali setki godzin. Zarwali niejedną noc. Poświęcili wiele, aby zostać Mistrzami Polski Odysei Umysłu. Otrzymali także prestiżową nagrodę „Ranatra Fusca”, która przyznawana jest za wybitną kreatywność i ryzyko twórcze. Szykują się do finałów międzynarodowych w USA. Mają szansę na wygraną. Jest tylko jedno ale…

 

–  Udało nam się już bardzo dużo. Stworzyliśmy porywający spektakl z niepowtarzalną scenografią, która została doceniona w ogólnopolskim finale. Teraz mamy realną szansę w międzynarodowych finałach w Stanach Zjednoczonych zajść bardzo wysoko. Nawet wygrać. Jednak, aby polecieć za ocean, musimy zebrać w krótkim czasie około 60 tysięcy złotych – mówi Dorota Drzewińska-Bandzmer, trenerka Mistrzów Polski Odysei Umysłu 2019 roku z V Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku.

 

 

 

Odyseja Umysłu to międzynarodowy konkurs dla młodzieży i studentów. Co roku bierze w nim udział kilkadziesiąt tysięcy osób z całego świata. Drużyny składają się z 5-7 osób. Podejmują się rozwiązania jednego z pięciu problemów. Mają kilka miesięcy na przygotowanie kreatywnego przedstawienia. Jednym z ważnych elementów ośmiominutowego spektaklu jest scenografia oraz stroje, które wykonuje się najczęściej ze „śmieci”. Drużyny mają ograniczony budżet.

 

– Liczy się kreatywność – dodaje Dorota Drzewińska-Bandzmer. – Kupić można tylko niezbędne elementy. Na przykład wkręty, sznurek czy farby. Resztę należy zdobyć z innych źródeł. Z materiałów pochodzących z recyclingu można wyczarować bardzo dużo. Nasza drużyna zbudowała od podstaw między innymi organy, które grały podczas przedstawienia. 70 klawiszy powstało z 300 patyczków laryngologicznych. Zrobiliśmy też przepiękną latarnię morską z tysiąca kartonowych rurek pokrytych skorupkami jajek, kaszą i makiem, dzięki czemu osiągnęliśmy niepowtarzalny efekt skalny.

 

 

Finały międzynarodowe poprzedzają finały krajowe, eliminacje regionalne i kilka miesięcy ciężkiej pracy. Młodzi gdańszczanie zmierzyli się z problemem 5, którego temat brzmiał „Spory o pozory”.

 

– Musieliśmy stworzyć autorskie przedstawienie o szczwanym mącicielu, który próbuje poróżnić dwie grupy, aby przejąć kontrolę nad czymś szczególnie dla niego ważnym – mówi Maja Dybuk, jedna z mistrzyń Polski. – Odegraliśmy spektakl, w którym niebanalne postaci (Czasownik, Dziś, T oraz Brak) podróżują na statku absurdu, starając się za wszelką ceną uniknąć dopłynięcia do lądu. Dlaczego? Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że Służbista Maszynista, który pojawił się na statku pragnie opuścić pokład i zejść na ląd. Aby tego dokonać, próbuje przejąć kontrolę nad węzłami, które zapewniają prędkość pozwalającą wygrać z czasem i dopłynąć do lądu. Stara się zmylić załogę i skraść jak najwięcej węzłów wyrastających z dziwnych bohaterów. Paradoksalnie kłótnie i brak porozumienia doprowadzają do utraty marzeń zarówno szalonej załogi, jak i szczwanego mąciciela. Wszyscy ponoszą straszną karę – mąciciel zostaje na zawsze uwięziony na statku absurdu, załoga trafia na ląd i osiąga cel odwrotny od zamierzonego.

 

 

Niebanalnej fabule towarzyszą niezwykłe dekoracje.

 

– Postanowiliśmy dosłownie zrastać się z częściami statku na scenie – dodaje Natalia Idziak, kolejna mistrzyni. – Naszą dumą jest skonstruowana przez braci Jana i Maćka Sachse wielofunkcyjna rufa, która była jednocześnie maszynownią i instrumentem muzycznym – działającymi organami. Chłopcy spędzili nad budową tej muzycznej części scenografii kilka miesięcy.

 

Kiedy bracia pracowali na wielofunkcyjną rufą, Filip Bobras komponował autorską ścieżkę dźwiękową do spektakularnej sceny burzy i pisał do niej niebanalne strofy poetyckie. Natalia wyplatała na szydełku spektakularne peruki i tworzyła misterną pracochłonną latarnię morską z tysiąca kartonowych rurek po opakowaniach foliowych, które drużyna zbierała od zeszłych wakacji. Maja stała się mistrzem igły i nitki, i to jej zawdzięczamy ostateczny kształt kostiumów, a Julia Rybnik cierpliwie pomagała wszystkim w… absolutnie wszystkim.

 

 

– W przerwach między pracą manualną pracowaliśmy nad grą aktorską – wyjaśnia Julia.

 

Gdy drużyna ROAR Theatre V LO weszła na scenę 31 marca 2019 roku, okazała się bezkonkurencyjna. Nawet mikroskopijna scena nie zatrzymała Odyseuszy, którzy jak burza przetoczyli się przez ogólnopolskie finały konkursu. Dopracowane makijaże, płynny ruch sceniczny, budująca i podkreślająca atmosferę ścieżka dźwiękowa sprawiły, że przez 8 minut widzowie stali się pasażerami niezwykłego statku szaleństwa i dosłownie zatopili się w innym świecie. Spektakl został nagrodzony owacją na stojąco. Sędziowie nie mieli wątpliwości, kto tego dnia był najlepszy. Gdańszczanie oprócz pierwszego miejsca otrzymali prestiżową nagrodę Ranatra Fusca, która przyznawana jest za wybitną kreatywność.

 

– Nagroda Renatra Fusca, to najwyższy zaszczyt Odysei Umysłu. Można to przyrównać do Oskara w branży filmowej – wyjaśnia Dorota Drzewińska-Bandzmer. – Przyznawana jest ona drużynom, które podjęły wyjątkowe ryzyko twórcze lub wykazały się niezwykłą kreatywnością poprzez pomysł, rozwiązanie lub działanie łamiące schematy i daleko wykraczające poza przewidywalne ramy rozwiązania danego problemu.

 

 

Już przyznanie tej nagrody drużynie Roar z V LO gwarantowało wyjazd na finały do USA. Jednak oni zostali także Mistrzami Polski Odysei Umysłu.

Teraz przed nimi kolejne wyzwania. Aby myśleć o wygranej w Stanach Zjednoczonych, muszą udoskonalić spektakl i zebrać około 60 tysięcy na wyjazd.

– Opłata za udział w finałach, za pobyt, wizy, bilety lotnicze, wyżywienie to jedno, ale tylko przetransportowanie dekoracji do USA to koszt prawie 10 tysięcy złotych – dodają młodzi Odyseusze. – A i tak nie mamy gwarancji, że podczas podróży organy i latarnia nie ulegną zniszczeniu. Na miejscu będziemy mieli bardzo mało czasu na naprawę, ale nie poddamy się, bo chcemy zostać mistrzami świata. Spełnić marzenia, dowieść naszego talentu, siły i poświęcenia.

 

A pomóc w realizacji marzeń młodym gdańszczanom może każdy, wpłacając dowolną kwotę na konto Fundacji Pokaż Dzieciom Świat:

16 1240 1242 1111 0010 0583 7721

z dopiskiem: Odyseja Umysłu V LO 2019

 

Dziękujemy za każdą pomoc, także udostępnienie tekstu

 

Maja, mistrzyni Polski i dumni rodzice: Aldona, Marcin Dybukowie

Foto materiały Odyseuszy i ich najbliższych

 

Robert Kubica wraca do F1. Ekscytujące!

Przyznam się bez bicia. Nie wierzyłem, że Robertowi Kubicy uda się jeszcze wrócić do F1. Kiedy jakiś czas temu gościliśmy go w Radiu Gdańsk i przywitałem się z nim, zobaczyłem tę wątłą rękę pomyślałem, że to nie możliwe. A jednak!

 

Wow! – krzyknąłem, kiedy ogłoszono skład Williamsa na rok 2019. To się naprawdę wydarzyło. Robert Kubica po ciężkiej, długiej, żmudnej walce wraca do elity. 20 najszybszych i najlepszych kierowców na świecie.

Pomyślałem wtedy też, że pierwszy wyścig w Australii będzie ekscytujący. Emocje będą sięgały zenitu. I sięgają. Przynajmniej u mnie. Kilka dni temu obejrzałem na Netflixie serial dokumentalny o F1. Niesamowity. Każdą wolną chwilę przez trzy dni wykorzystywałem na obejrzenie kolejnego kawałka dokumentu. Jeszcze bardziej do mnie dotarło czego dokonał Robert.

 

Ułamki sekund decydują o wszystkim

Wraca do wyścigów gdzie ułamki sekund decydują o tym, czy dojdzie do kontaktu z innym samochodem.  Gdzie prędkości bolidów sięgają grubo ponad 300 km na godzinę. A rekord to 387 km/h. Mnie trudno to sobie nawet wyobrazić. A co dopiero kierować samochodem na niezbyt szerokim torze, wśród innych kierowców, którzy mają tylko jeden cel. I to bez względu w jakiej drużynie jeżdżą. Chcą wygrywać lub pokazać się z jak najlepszej strony. Przyjaźń w F1 to rzadkość. Tam dochodzi do rywalizacji między zawodnikami z tej samej drużyny. I to często.

 

Uznanie najlepszych kierowców

Dlatego to co się wydarzyło  podczas wspólnej konferencji Lewisa Hamiltona, Roberta Kubicy, Sebastiana Vettela, Maxa Verstappena i Daniela Ricciardo przed pierwszym wyścigiem podkreśla rangę tego co zrobił Polak. Kierowca Renault odniósł się do Roberta mówiąc, że wspaniale jest go tutaj widzieć. Podkreślił, że większość osób nie do końca zdaje sobie sprawę jaką drogę musiał przejść, aby się znaleźć w stawce kierowców Formuły 1. Riccardo pochwalił i docenił niesamowity charakter kierowcy Williamsa. Po tych słowach zawodnicy zaczęli bić brawa, okazując ogromne uznanie i szacunek dla Kubicy.

 

Punkt jak zwycięstwo

Formuła nigdy nie była moim sportem. Ale na ten sezon czekałem z niecierpliwością. Nie wiem jaki wynik osiągnie Robert. Bolid pozostawia dużo do życzenia. Zdobyty punkt będzie jak zwycięstwo. Mam nadzieję, że Robert i zespół Williamsa upora się z problemami i w drugiej części sezonu, po wakacyjnej przerwie, samochód będzie dużo lepszy. A wtedy kto wie co się wydarzy…

 

Robert jest bohaterem

Jednak bez względu na to dla mnie Robert Kubica jest bohaterem. Przykładem jak ciężką pracą i determinacją można daleko zajść. Że warto marzyć i walczyć o te marzenia. Że wiele przeszkód, które stawiane są nam na drodze, można pokonać.

Już nie mogę się doczekać filmu, który pokazuje drogę Roberta do F1, wypadek w rajdach i ponowny powrót do wyścigów w bolidach. To będzie hit.

 

Marcin Dybuk

Foto materiały prasowe F1

 

Tłusty czwartek bez cukru

#cukierdetox czas zacząć. Żadnych słodyczy i tego podobnych paluszków, chipsów przez kolejne 50 dni. Do Wielkiego Czwartku. Tak więc tłusty czwartek bez pączków. Wkurzyłem się na jednego gościa co twierdził, że wystarczy nie jeść słodyczy i się chudnie. Mówię sprawdzam!

 

Marcin Konieczny, bo to ten gość co wkurza powiedział i napisał, że wystarczy nie jeść słodyczy, trenować i chudnąć. Wygląda nawet na to, że u niego to się sprawdza. Chwalił się, że zszedł do wagi, jakiej od wielu, wielu lat nie miał. I dzięki temu też szybciej biega. Marcin, popularny w Polsce triathlonista, w niedalekiej przeszłość mistrz świata w swojej kategorii wiekowej, twierdzi, że tylko odstawił cukier i nawet specjalnie diety nie zmienił.

 

Plan nie taki prosty

Chcę za to sprawdzić czy nie jedząc przez 50 dni słodyczy i tym podobnych produktów uda mi się zejść z wagą. Optymalnie byłoby do 79,9 kg. Teraz jest 84,5 kg. Czyli plan wydaje się być prosty. Trenuję tak jak do tej pory. Pięć – sześć razy w tygodniu jeden trening. Pływanie, rower lub bieganie. Nie jem słodyczy i czekam na efekty…

Ale wbrew temu co się niektórym wydaje, to wcale nie będzie dla mnie łatwe zadanie. Uwielbiam słodycze. Ponadto zauważyłem, że trudniej mi się oprzeć, kiedy mam „doła”. Wniosek nasuwa się sam. Chcę chociaż na chwilę podarować sobie przyjemność. Ale to problemu nie rozwiązuje. Zjem czekoladę i za chwilę mam wyrzuty sumienia. A do celu dalej niż przed chwilą. Zajadanie problemów, to popularny sposób na rozwiązywanie problemów lub poprawianie sobie nastroju. Niestety, nieskuteczny. Co więc można zrobić, aby poradzić sobie z pokusą? Czy jest jakaś rada na to? Jedną z nich jest wyznaczyć sobie „challenge”. Ogłosić to światu, a za chwilę słabości wyznaczyć „karę”. Tak więc czas wziąć się do roboty. I to najlepiej w dniu kiedy pokusa jest największa. W tłusty czwartek. Na początku motywacja jest największa, a jak się uda już pierwszego dnia, to kolejne 49 powinny być łatwiejsze. Oby…

 

Cel u mnie to #cukierdetox 50 dni. Światu właśnie to ogłosiłem i jak się nie uda, to będzie porażka ;). A jeśli złamię się i zjem coś słodkiego, to wpłacam za każdym razem 100 złotych na wybrany cel charytatywny.

 

I jeszcze jedno. Od dłuższego czasu już dbam o to jak i co jem. Bo jak twierdzi mój trener i zarazem dietetyk Tomasz Spaleniak (na zdjęciu poniżej), „dobre paliwo” ułatwi nam trenowanie, poprawi samopoczucie, pracę umysłową, pozwoli zachować zdrowie.

Dlatego też gdyby ktoś się chciał przyłączyć do zakładu i zmienić na lepsze sposób odżywiania poniżej prezentuję bardzo dobry tekst, który tak jak Tomek przekonuje, że nie ma diety cud, ale są cudowne nawyki.

 

Podstawowe zasady żywieniowe

Organizm potrzebuje węglowodanów, białka i tłuszczy. Różne procesy metaboliczne są wzajemnie od siebie zależne, podobnie jak składniki pokarmowe. Wykluczanie lub mocne redukowanie jednego z elementów prowadzi do zachwiania całej równowagi. Niezależnie czy chcemy obniżyć, utrzymać wagę albo przybrać na masie, najlepiej zachować zasadę „złotego środka”. W każdym przypadku trzeba zadbać o zbilansowaną dietę i jej jakość. Nie trzeba stosować redukcji, by schudnąć albo objadać się by rozbudować masę mięśniową. Chodzi o to, by bez obciążania organizmu drastycznymi zmianami w diecie przekształcać skład ciała w długim okresie czasu do optymalnego.

 

Weryfikacja przyzwyczajeń

Potrzeba tylko trochę cierpliwości zamiast wymagającej dyscypliny w restrykcyjnej diecie. Dlatego na początku przygotowań do nowego sezonu warto wykonać solidną weryfikację sposobu odżywiania. Istotne jest to co jemy, w jaki porach, jaki jest skład posiłków. Również warto przyjrzeć się czy nie występują jakieś niepokojące objawy związane z dyspozycją na treningu czy tolerancją pokarmową. Poniżej podstawowe zasady zdrowego i zbilansowanego żywienia w sporcie.

 

  • Regularne posiłki co 3-4h, unikanie długich przerw, co prowadzi do nadmiernego głodu.
  • Produkty powinny być jak najbardziej naturalne, czyli jak najmniej przetworzone. Im krótszy skład produktu, tym lepiej.
  • Wyeliminowanie cukru rafinowanego, który może znajdować się napojach, słodyczach, wypiekach.
  • Do każdego posiłku włączać świeże owoce i warzywa. Bardzo dobrym sposobem jest picie świeżych soków.
  • Wybierać najwartościowsze rodzaje węglowodanów, białek i tłuszczy (bogate w składniki mineralne, zdrowe tłuszcze, pełnowartościowe białko, węglowodany złożone).
  • Uzupełniać straty energetyczne w ciągu 30’ po treningu.
  • Wybierać produkty o niskim indeksie glikiemicznym. Produkty o wysokim indeksie są wskazane w trakcie i po wysiłku.
  • Pić co najmniej 2 litry płynów dziennie – najlepiej wody mineralnej (czasami warto sięgnąć po wysokomineralizowaną), odmiany herbat poza czarną, napary z ziół, kawa najlepiej świeżo mielona z ekspresu ciśnieniowego.
  • Stosować przyprawy, które mają bardzo szerokie zastosowanie i działanie. Dla sportowców specjalnie polecana jest kurkuma.
  • Należy zwracać uwagę na obróbkę żywności, bo wiele cennych składników jest wytracanych poprzez niewłaściwe gotowanie.

 

 

Źródła najwartościowszych źródeł składników pokarmowych dla sportowca

Węglowodany:

  • różnego rodzaju kasze: jaglana, gryczana, orkiszowa, jęczmienna,
  • ryż pełnoziarnisty, basmati, jaśminowy,
  • płatki owsiane górskie, orkiszowe, jaglane, żytnie,
  • pieczywo – uwaga na skład, często zawierają długą listę niezdrowych składników, trudno dziś o dobre pieczywo z pewnego źródła,
  • makaron pełnoziarnisty.

Białko:

  • mięso (drób, chuda wołowina, dziczyzna),
  • twaróg (w porównaniu jogurty, mleko mają znacznie mniej białka),
  • jajka,
  • ryby.

Tłuszcze:

  • oleje roślinne tłoczone na zimno (zwłaszcza olej lniany),
  • orzechy i nasiona,
  • ryby.

Owoce: banany, owoce leśne, pomarańcze, ananas, kiwi, winogrona.

Warzywa: buraki, różnego rodzaju sałaty, pomidory, brokuł, cebula, koper.

Roślina strączkowe są bardzo cenne, bogate w białko i składniki mineralne, ale przy tym ciężkostrawne, więc należy stosować ostrożnie.

 

 

Słuchajmy organizmu

Najprostsze zasady są najlepsze. Dlatego jeśli chcemy zgubić trochę kilogramów, zwiększamy proporcję białek i tłuszczy w stosunku do węglowodanów. Jeśli chcemy zbudować masę mięśniową potrzeba więcej białka. Ale bez głodówek czy objadania się, bez liczenia każdego grama posiłku. Organizm daje o wiele lepsze wskaźniki niż teoria.

 

Wybierajmy właściwie zamiast sobie odmawiać

Dobra dieta jest smaczna i zapewniająca wszystkie potrzeby organizmu. Nie trzeba mieć niesamowitej dyscypliny, wystarczy mieć świadomość właściwych wyborów. „Dobre paliwo” ułatwi nam trenowanie, poprawi samopoczucie, pracę umysłową, pozwoli zachować zdrowie. Radzimy mądrze trenować i stosować podstawowe zasady żywienia. Wtedy nasze ciało będzie się wzmacniać i przystosowywać do obciążeń treningowych. Zwracajmy uwagę przede wszystkim na jakość produktów, a nie na ilość. Szybko odczujemy pozytywny wpływ żywności naturalnej, zbilansowanej. Pamiętajmy przy tym, że optymalna waga dla sportowca to taka, przy której osiąga najlepsze wyniki. Dla triathlonisty zbyt wysoka jest równie nieefektywna co zbyt niska.

 

Wyzwanie Marcin Dybuk
Tekst o zdrowym odżywianiu Tomasz Spaleniak

 

Ps. A jeśli ktoś doczytał do końca i chce poradnik kulinarny, który przygotowaliśmy wspólnie z Tomkiem Spaleniakiem, a który trzymam w ręku na zdjęciu, niech napisze w komentarzu dlaczego mam go wysłać do Niego.