Niebieskie Trampki: miejsce, w którym młodzi przestają znikać

To nie jest świetlica ani „kolejne zajęcia po szkole”. Niebieskie Trampki działają w miejscu, gdzie młodzi i tak się zbierają — w galeriach handlowych — i właśnie dlatego potrafią ich zatrzymać, zanim znikną. Tu można wejść bez zapisów, usiąść na kanapie, pograć, pomilczeć, a kiedy przyjdzie moment — powiedzieć dorosłemu, że jest źle. Z tragedii czasu pandemii powstała bezpieczna baza, w której zaufanie buduje się powoli: od herbaty i rozmów o niczym, aż po historie o przemocy, uzależnieniach, samotności i lęku. Pięć lat później młodzi nadal wracają — czasem już dorośli — żeby pokazać, że ten jeden krok do środka potrafił zmienić wszystko.

W galerii handlowej najgłośniej jest zawsze po południu. Metaliczny stuk schodów ruchomych, muzyka ze sklepów, rozmowy, śmiech, zapach kawy i frytek. Ludzie gdzieś idą — do kina, po zakupy, na spotkanie. Każdy ma swój cel.

Tylko część młodych, którzy wchodzą, kręcą się po piętrach, skręcają w korytarze bez witryn, nie ma żadnego celu. Stają najpierw kilkanaście metrów od drzwi. Czytają napis. Udają, że patrzą w telefon. Czasem wracają. Czasem stoją piętnaście minut. A czasem wchodzą. Po drugiej stronie nie ma recepcji ani formularzy. Jest kanapa, stół, piłkarzyki i ktoś dorosły, który nie pyta: „dlaczego tu jesteś?”. Mówi: Cześć. Dobrze, że jesteś. 

I od tego zaczyna się coś, czego młodzi bardzo często nie mają nigdzie indziej.

Pogrzeb, od którego wszystko się zaczęło

Pomysł Niebieskich Trampek nie powstał podczas warsztatów ani konferencji. Powstał po tragedii. W 2021 roku, w czasie pandemii, do Fundacji FOSA zgłosili się rodzice po samobójczej śmierci licealisty. Nie prosili o projekt ani program. Prosili o obecność — o to, żeby ktoś porozmawiał z młodzieżą, która przyjdzie na pogrzeb.

Zostaliśmy zaproszeni jako specjaliści, żeby po prostu być. I zobaczyliśmy, jak ogromna jest potrzeba rozmowy i wsparcia – mówi Beata Stawicka z Fundacji FOSA, współpomysłodawczyni Niebieskich Trampek.

Rodzina przekazała pieniądze przeznaczone na kwiaty na działania dla młodych. W tym samym czasie terapeuci słyszeli od nastolatków jedną powtarzającą się informację: spotykamy się w galerii handlowej. To był moment przełomowy.

Zrozumieliśmy wtedy bardzo wyraźnie: to nie młodzież ma przyjść do nas. To my musimy wyjść do młodzieży – dodaje Stawicka. 

Kilka tygodni później doszło do kolejnego dramatycznego zdarzenia — młoda osoba w kryzysie suicydalnym znalazła się na dachu centrum handlowego. Uratowano ją. Ale dla zespołu było jasne, że pomoc przychodzi za późno.

Dlaczego akurat galeria

Dorośli często mówią: młodzież siedzi w telefonach. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Oni wychodzą z domu — tylko nie mają dokąd. Podwórka zniknęły, świetlice się zamknęły, szkoła bywa miejscem presji, a dom nie zawsze jest bezpieczny. Zostaje przestrzeń neutralna: centrum handlowe.

Centra handlowe to współczesne podwórka – przyznaje Dastin Suski, wiceprezes Fundacji Fosa. 

Pandemia pomogła paradoksalnie — wiele lokali stało pustych. W jednym z nich pojawiła się kanapa. Potem druga. Planszówki. Herbata. Tak powstał pierwszy klub w centrum handlowym Forum w Gdańsku. Nie nazwano go „punktem wsparcia psychologicznego”. Nazwa była celowo zwyczajna. Trampki — bo noszą je wszyscy. Niebieskie — bo kolor smutku.

Jak wygląda dzień w klubie

Drzwi otwierają się o 13:00. Niektórzy już czekają. Nie ma zapisów. Nie ma kart członkowskich. Nie ma obowiązkowych zajęć. Można wejść na pięć minut albo na pięć godzin.

To nie jest klub zajęciowy. To jest bezpieczna baza. Miejsce, gdzie młody człowiek może po prostu być – twierdzi Emilia Kaczkowska, kierowniczka klubu młodzieżowego Niebieskie Trampki w Metropolii w Gdańsku-Wrzeszczu. 

Jedni od razu podchodzą do stołu. Inni siadają pod ścianą i milczą. Ktoś gra na konsoli. Ktoś rysuje. Ktoś śpi na kanapie — pierwszy raz tego dnia w spokoju. I to jest akceptowane. Bo w Niebieskich Trampkach nie trzeba być w formie.

Kim są młodzi, którzy tu trafiają

Nie istnieje jeden typ. Przychodzą uczniowie z dobrymi ocenami i ci zagrożeni niezdaniem do następnej klasy. Dzieci z bardzo troskliwych domów i takie, w których nikt nie pyta, gdzie były całą noc. Młodzież w spektrum autyzmu, uchodźcy, osoby po przemocy, młodzi z pieczy zastępczej.

Uzależnienia, przemoc, zagubienie. Czasem prostytucja nieletnich. Ale to nie są rzeczy, o których dowiadujemy się pierwszego dnia – przyznaje Tatsiana Mironenko, koordynatorka klubu Forum Młodzieży – Niebieskie Trampki i kierowniczka klubu w Elblągu. 

Najpierw jest herbata. Potem planszówka. Potem rozmowa o muzyce. Dopiero po tygodniach pojawia się prawdziwy powód przychodzenia.

Najtrudniejszy krok

Największą barierą nie jest rozmowa o problemach. Największą barierą jest wejście. Jedna dziewczyna przez wiele dni stała kilkadziesiąt metrów od drzwi. Obserwowała.
W końcu jedna z pracownic wyszła do niej.

Dziś studiuje psychologię. Zaczynała od ogromnego lęku przed pierwszym kontaktem – mówi z radością w głosie i błyskiem w oku Emilia Kaczkowska.

Niektórzy śledzą klub pół roku w internecie, zanim przyjdą. Czasem przychodzą rano, gdy nikogo nie ma. To pokazuje skalę samotności.

O czym naprawdę chcą rozmawiać

Wbrew obawom dorosłych rzadko zaczyna się od narkotyków czy przemocy. Najpierw są pytania o relacje: Jak zagadać? Dlaczego mnie ignorują? Czy jestem dziwny?

Dla młodego zawód miłosny to jego cały świat – wyjaśnia Tatsiana Mironenko. Niestety, dorośli traktują to stwierdzeniem: “no co tam, jeszcze sto miłości przed tobą”. 

W klubie rodzą się przyjaźnie. Pierwsze pary. Pierwsze rozstania. I coś jeszcze: doświadczenie, że konflikt nie musi oznaczać końca relacji.

Dlaczego młodzi milczą w domu

Największe zaskoczenie dla pracowników pojawia się, gdy zaczynają mówić o rodzicach. Nie mówią o nich źle.

Oni nie milczą ze strachu przed rodzicami. Oni milczą, bo boją się ich zawieść – przekonuje Dastin Suski. – Widzą wysiłek dorosłych, inwestowane pieniądze, oczekiwania. I kiedy nie dają rady — przestają mówić. Relacja powoli się oddala. 

To, czego najbardziej potrzebują

Uwaga. Nie kontrola.Nie wykład. Nie natychmiastowa diagnoza.

Wszystko, nawet najgorsze zachowania, to wołanie o uwagę – przekonuje Tatsiana Mironenko. – Czasem młody człowiek mówi zdanie, które streszcza całą historię: „Mogę wrócić pijany i nikt tego nie zauważy”.

Wtedy widać, że problem nie zaczyna się w szkole ani w internecie. Zaczyna się w niewidzialności.

Kiedy wiadomo, że to działa

Nie wtedy, gdy przychodzą. Tylko wtedy, gdy wracają. Po roku. Po dwóch. Już jako dorośli.

Przychodzą i mówią: mam pracę, mam znajomych, coś mi się udało – z dumą opowiada Emilia Kaczkowska. – Że mają lepszy kontakt z kimś, że znaleźli znajomych, że coś im wyszło. 

Przesyłają  kartki z wakacji. Organizują urodziny w klubie. Pomagają skręcać meble. To oznacza jedno: to miejsce stało się częścią ich historii życia.

Czym naprawdę są Niebieskie Trampki

Formalnie — klub młodzieżowy. W praktyce — pierwszy dorosły, który słucha bez ocen.

Czasem wystarczyłoby jedno zdanie: jestem z ciebie dumny albo nie zawsze musi ci wychodzić – ważne, żebyś do mnie przyszedł. To może całkowicie zmienić sytuację między nimi – dodaje Dastin Suski.

To proste zdanie działa mocniej niż wiele programów profilaktycznych. Bo młodzi najpierw potrzebują relacji, a dopiero potem pomocy specjalistycznej. Niebieskie Trampki nie zastępują terapii. One sprawiają, że ktoś w ogóle odważy się po nią sięgnąć.

Pięć lat później

Każdego roku do jednego klubu trafia kilkaset nowych osób. I liczba nie maleje. To najważniejsza informacja. Bo oznacza, że młodzi nadal szukają miejsca, gdzie ktoś naprawdę ich zobaczy.

Chciałabym, żebyśmy umieli mówić sobie: widzę cię. Jesteś ważny – mówi Beata Stawicka.

Niebieskie Trampki nie rozwiązują wszystkich problemów młodzieży. Ale robią coś fundamentalnego: zanim młody człowiek zniknie z relacji, ze szkoły, z życia społecznego — ktoś go zauważa. I czasem właśnie to wystarcza, żeby zrobił następny krok.

Marcin Dybuk

„Rozumiem, że to dla Ciebie ważne. Usłyszałam_em Cię.” O obecności – w domu, w pracy.

Najtrudniejsze w relacji nie jest mówienie. Najtrudniejsze jest słuchanie wtedy, gdy druga osoba jest w emocjach. Dlaczego nie potrafimy się zatrzymać, zanim zaczniemy radzić, poprawiać lub tłumaczyć?

Jestem przekonana, że pod wieloma konfliktami, napięciami i nieporozumieniami kryje się jedno, bardzo ludzkie pragnienie – zostać naprawdę usłyszanym, dostrzeżonym, zobaczonym w „tu i teraz”. Bez interpretacji, bez oceny.

Obecność zamiast przytaknięcia

Nie chodzi o przytaknięcie, zgodę ani natychmiastowe rozwiązanie.
Chodzi o moment, w którym ktoś przestaje się spieszyć.
Nie szykuje w głowie odpowiedzi.
Nie buduje kontrargumentu.
Nie minimalizuje.

Zatrzymuje się. Jest obecny. „Rozumiem, że to dla Ciebie ważne. Usłyszałam Cię.”

W domu

W domu takie zdanie potrafi zatrzymać spiralę nieporozumień.
Nie dlatego, że nagle wszystko się zgadza, ale dlatego, że przestajemy być sami ze swoim przeżyciem.
Samotność w emocjach bywa trudniejsza niż sama emocja. Zwłaszcza w tych trudnych.

Czasem wystarczy moment obecności przy nastolatku, który wchodzi w gniew lub frustrację – nie musimy od razu tłumaczyć, wytykać ani nakazywać, radzić czy rozwiązywać. Wystarczy, że zatrzymamy się obok, wysłuchamy, pozwolimy mu poczuć, że jego przeżycia mają znaczenie.

W pracy

W pracy – w zespołach, podczas trudnych rozmów czy spotkań – dzieje się podobnie.
Rozmawiamy o celach, zadaniach, wynikach.
A pod spodem często kryje się czyjaś frustracja, rozczarowanie, niepewność, lęk przed oceną.
Czasem ktoś mówi wprost: „To się nie uda”, czasem milczy, chowając swoje wątpliwości.

Kiedy nikt tego nie słyszy, cała energia idzie w walkę, w udowadnianie, w wycofanie, w chłód.

Kiedy ktoś naprawdę słucha – energia obecności może wrócić do rozmowy.
Zawracamy do bycia w relacji, zamiast każdy w swojej bańce.
Może nawet pojawić się odwaga, by powiedzieć wprost: „Potrzebuję wsparcia” lub „Nie wiem, jak to rozwiązać”.

Ciało

Ciało reaguje pierwsze.
Kiedy czujemy się naprawdę usłyszani, napięcie zaczyna powoli opadać.
Mobilizacja, która przygotowywała się na konfrontację, rozluźnia się.
Oddech się pogłębia.
Pojawia się więcej przestrzeni – na rozmowę, na myślenie, na kontakt.

Obecność jako kompetencja

Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że obecność jest jedną z najtrudniejszych kompetencji dorosłości, zwłaszcza gdy druga osoba jest w emocjach.
Naturalny odruch to naprawić, uspokoić, wyjaśnić, przyspieszyć, rozwiązać.
Czasem – obronić się, a nawet zaatakować.

Tymczasem bycie przy kimś w emocji wymaga czegoś odwrotnego:
odłożenia swojej racji,
odłożenia potrzeby bycia zrozumianym,
odłożenia własnego tempa. I odłożenia obawy, że „nie wiem”.

Nie wiem, co powiedzieć.

I to wcale nie jest uległość.
To dojrzałość.

Aldona Dybuk

Prawie wszystko, co powinieneś wiedzieć o depresji

O depresji na Maglu Życia mówiliśmy już wiele razy. Tym razem patrzymy szerzej. Zebraliśmy rozmowy i teksty, w których specjaliści i osoby z doświadczeniem własnym pokazują chorobę z różnych perspektyw: medycznej, rodzinnej, zawodowej i męskiej. Szukamy jej źródeł, sprawdzamy, jak wpływa na relacje, pracę i codzienność oraz co można zrobić, zanim kryzys się pogłębi. Bo depresja nie jest już rzadkim problemem — staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych naszych czasów. Warto ją zrozumieć wcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy zacznie rządzić naszym życiem.

Poniżej prezentujemy teksty i rozmowy z ekspertami, którzy spojrzeli na temat choroby z innych stron. Poszukaliśmy źródła choroby, przyjrzeliśmy się jak staje się epidemią XXI wieku z Joanną Łunio, psychiatrą i ordynatorką oddziału ogólnopsychiatrycznego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim.

Wpływ depresji na seksualność, to temat, który przybliżyła nam Aleksandra Piasecka, psycholożka, seksuolożka i terapeutka par.

Depresja w rodzinie…

…nie dotyczy jednej osoby. Zmienia codzienność wszystkich domowników. W trzecim odcinku cyklu „Depresja bez tabu” rozmawialiśmy z Dastinem Suskim, psychologiem, psychoterapeutą i wiceprezesem Fundacji FOSA, o tym jak rozpoznać kryzys, jak wspierać bez wyręczania i jak zadbać o siebie, by starczyło nam sił na pomoc bliskim.

Depresja i wypalenie zawodowe to tematy, które coraz częściej pojawiają się w rozmowach o zdrowiu psychicznym. Praca, która z założenia ma dawać poczucie sensu, rozwijać i zapewniać bezpieczeństwo, potrafi stać się ciężarem – zarówno dla pracowników, jak i dla menedżerów. O tym porozmawialiśmy z Radosławem Nowakiem, psychoterapeutą, zastępcą dyrektora Gdańskiego Ośrodka Promocji Zdrowia i Profilaktyki Uzależnień.

Rodzina, relacje i uważność na emocje

– to dziś moje filary” – powiedział nam Łukasz Bejm, gdański radny. W szczerej rozmowie opowiada, jak wychodził z depresji, co było najtrudniejsze i jakie wnioski chce przekazać innym mężczyznom.

Warto także poczytać o książce „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą. Poradnik ratujący życie”. Często dziennikarze pytają mnie dlaczego ją napisałem.

– Po to, aby mężczyźni nie rozbijali się na murze z napisem depresja. Aby poznali lepiej siebie, zrozumieli czym są emocje i jaką pełnią w naszym życiu rolę. To poradnik ratujący życie. Dosłownie i w przenośni.

Wszystkie materiały znajdziesz poniżej. Teksty i rozmowy, które przybliżą Ci problem jakim jest depresja. Warto wiedzieć jak działa i jaki wpływ na życie ma choroba, która przez psychiatrów jest już nazywana epidemią XXI wieku. Zdaniem WHO już za niespełna cztery lata, w 2030 roku będzie to choroba najczęściej diagnozowana przez lekarzy.
Nie ma co czekać, aż nas dopadnie. Lepiej jej przeciwdziałać. Szkoda życia, aby było za późno.

Aldona i Marcin Dybuk

Depresja – objawy, przyczyny i pomoc. Jak rozpoznać depresję i co naprawdę działa

Jakie są objawy depresji? Po czym ją odróżnić od zwykłego smutku i kiedy iść do psychiatry? Coraz więcej osób zadaje te pytania, bo depresja przestaje być rzadką chorobą – staje się doświadczeniem obecnym w wielu rodzinach. Ten tekst jest przewodnikiem dla chorych i dla bliskich: jak rozpoznać depresję i jak naprawdę pomóc.

Sprzedaż leków przeciwdepresyjnych w Polsce rośnie, liczba zwolnień lekarskich zwiększa się z roku na rok, a psychiatrzy mówią dziś wprost: depresja przestaje być tylko problemem zdrowotnym – staje się jednym z najpoważniejszych problemów społecznych.

Od czasu spotkań z czytelnikami książki „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą. Poradnik ratujący życie” widzę to bardzo wyraźnie. Na niemal każdym spotkaniu podchodzą mężczyźni zawieszeni pomiędzy funkcjonowaniem a całkowitym wyczerpaniem psychicznym — i wielu z nich nie wie, że to właśnie depresja.

Po jednym ze spotkań podchodzi do mnie około pięćdziesięcioletni mężczyzna. Mówi, że jest w kryzysie psychicznym. Po kilku minutach rozmowy żegnamy się przytuleniem. Życzę mu powrotu do zdrowia.
Odpowiada:
— Chciałbym zapłakać, ale nie potrafię. Jestem w środku suchy.

Czy depresja to już epidemia?

Coraz więcej osób wpisuje w wyszukiwarkę: czy mam depresję? i czy depresja jest coraz częstsza? Psychiatrzy nie mają wątpliwości.

Joanna Łunio — psychiatra, ordynator oddziału ogólnopsychiatrycznego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim:

“Myślę, że obie odpowiedzi są prawidłowe. Depresja jest epidemią naszych czasów, ale też coraz częściej o niej mówimy. Coraz więcej osób zaczyna ją traktować poważnie.
Pamiętam konferencję, na której padła prognoza: w 2030 roku depresja stanie się chorobą najbardziej uniesprawniającą człowieka. Dziś to już nie brzmi abstrakcyjnie.”

Dane są jednoznaczne:

  • w 2013 roku sprzedano w Polsce ok. 7,5 mln opakowań leków przeciwdepresyjnych
  • w 2023 roku już 15,5 mln
  • liczba dni zwolnień lekarskich rośnie co roku
  • psychiatrzy w 2025 roku wystawili o 6,1% więcej recept niż rok wcześniej

To nie jest już tylko problem gabinetów terapeutycznych. To problem rodzin, szkół, firm i relacji.

Smutek a depresja – najważniejsza różnica

Najbardziej niebezpieczne w depresji jest to, że na początku wygląda znajomo.
Człowiek tłumaczy sobie: „mam gorszy okres”, „jestem przemęczony”, „przejdzie”.

Joanna Łunio:

„Smutek trwa krótko — kilka godzin lub dni i jest reakcją na wydarzenie. Spotykamy się z kimś, idziemy na spacer i pojawia się poprawa.
Depresja to coś zupełnie innego. To stan trwający co najmniej dwa tygodnie przez większość dnia. Bliscy nie są w stanie nas z niego ‘wyciągnąć’. Często nie ma jednej przyczyny. Ona po prostu się pojawia i zaczyna uniesprawniać życie.”

Właśnie dlatego wiele osób trafia do specjalisty dopiero po miesiącach, a nawet latach.

Pełna rozmowa z doktor Joanną Łunio:

Jak naprawdę wygląda depresja – 3 podstawowe objawy

Psychiatrzy mówią o tzw. triadzie depresyjnej. Jeśli te trzy objawy występują razem przez minimum dwa tygodnie — to bardzo poważny sygnał.

  1. Obniżony nastrój – codziennie przez większość dnia
  2. Utrata przyjemności (anhedonia) – nic już nie cieszy
  3. Brak energii – nawet podstawowe czynności są wysiłkiem

W praktyce wygląda to bardzo konkretnie:

  • ktoś przestaje odbierać telefony
  • przestaje wychodzić z domu
  • zaniedbuje higienę
  • nie płaci rachunków

To nie jest „gorszy humor”. To powolne wyłączanie się z życia.

Wczesne objawy depresji, które najczęściej są ignorowane

Depresja często zaczyna się od objawów fizycznych.

Joanna Łunio:

„Bardzo charakterystyczne są zaburzenia snu — budzenie się o drugiej lub trzeciej w nocy. Spada apetyt, pojawia się chudnięcie i spadek libido.
Dochodzą zaburzenia myślenia: poczucie winy, przekonanie że jest się ciężarem dla rodziny. Najbardziej obawiamy się myśli samobójczych — one zwykle narastają stopniowo.”

Najpierw pojawia się bezsens życia. Potem myśl, że bliskim byłoby łatwiej bez nas. Dopiero później konkretne plany.

Skąd bierze się depresja?

Depresja prawie nigdy nie ma jednej przyczyny.

„Istnieją czynniki biologiczne i genetyczne, ale ogromną rolę odgrywa styl życia: brak snu, przeciążenie pracą, brak ruchu. Do tego dochodzi porównywanie się w mediach społecznościowych i brak poczucia bezpieczeństwa” — mówi Joanna Łunio.

Psychiatrzy widzą dziś dwie szybko rosnące grupy pacjentów:

  • młodych dorosłych (20–25 lat)
  • starszych mężczyzn po przejściu na emeryturę

Dla wielu mężczyzn utrata pracy oznacza utratę sensu życia.

Depresja u mężczyzn – dlaczego zgłaszają się najpóźniej

Mężczyźni najczęściej nie mówią o emocjach, tylko je przeczekują. Objawy traktują jak zmęczenie albo wypalenie. Do psychiatry trafiają dopiero wtedy, gdy funkcjonowanie zaczyna się rozpadać. Dlatego depresja u mężczyzn bardzo często jest rozpoznawana późno.

Jak pomóc osobie z depresją? Największe błędy bliskich

Dastin Suski — psycholog i psychoterapeuta, wiceprezes Fundacji Fosa:

„Rodzina to system naczyń połączonych. Gdy jedna osoba wypada z rytmu, wszyscy muszą się przeorganizować. Największą krzywdę robi milczenie.”

Dlaczego „weź się w garść” nie działa

„To zwykle wynika z lęku. Bliscy zaczynają organizować życie chorego. Problem w tym, że depresja odbiera energię. Zewnętrzne recepty tylko zwiększają poczucie bezsilności.”

Co pomaga naprawdę

  • rozmowa
  • obecność
  • małe kroki
  • towarzyszenie w szukaniu pomocy

Najważniejsze zdanie:
„Widzę, że jest ci ciężko. Jestem obok.”

Pełna rozmowa z Dastinem Suski

Kiedy iść do psychiatry?

Jeśli objawy trwają ponad dwa tygodnie, pojawia się bezsenność, wycofanie z życia, poczucie bezsensu lub myśli rezygnacyjne — to moment na pomoc specjalisty. Psycholog pomaga zrozumieć problem. Psychiatra diagnozuje depresję i w razie potrzeby włącza leczenie.

Depresja w związku i seksualności

Aleksandra Piasecka — psycholożka i seksuolożka:

„U osób w depresji potrzeby seksualne często znikają. Chorujący unika bliskości, a partner dystansuje się, żeby nie wywierać presji. W efekcie oboje są razem, ale osobno.”

Często pojawiają się błędne wnioski:

  • „już mnie nie kocha”
  • „nie jestem atrakcyjny”

To zwykle nie kryzys relacji. To objaw choroby.

Pełna rozmowa z Aleksandrą Piasecką

Dlaczego wczesne rozpoznanie ratuje życie

Największym problemem depresji nie jest brak leczenia. Największym problemem jest zbyt późne rozpoznanie. Depresja rzadko zaczyna się dramatycznie.
Zaczyna się cicho:

  • „jestem tylko zmęczony”
  • „nic mi się nie chce”
  • „daj mi spokój”

I właśnie wtedy można ją zatrzymać.

Marcin Dybuk

Gdzie szukać pomocy

Gdy jest zagrożenie życia: 112 – numer alarmowy

Całodobowa pomoc dla dorosłych w kryzysie: 800 70 2222 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (24/7)
116 123 – wsparcie emocjonalne dla dorosłych (24/7)

Pomoc dla dzieci i młodzieży:
116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (24/7)
800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania RPD

Przemoc domowa: 800 120 002 – Niebieska Linia

Depresja, a życie zawodowe

Nagradzamy „radzenie sobie”, a nie sygnalizowanie granic. O kryzysie psychicznym w pracy

Kryzys psychiczny w pracy rzadko zaczyna się spektakularnie. Zwykle zaczyna się cicho – od zmęczenia, które „przejdzie”, i napięcia, które „jest normalne”. Przeciążenie częściej widziane jest jako słabość ludzi, a nie sygnał systemu czy kultury pracy. W takich warunkach hasło „jeszcze dam radę” staje się strategią przetrwania. To właśnie tutaj zaczyna się (albo kończy) bezpieczeństwo psychologiczne.

Kryzys psychiczny to proces, nie moment

W potocznym myśleniu kryzys psychiczny często kojarzy się z czymś nagłym i wyraźnym. Tymczasem w kontekście pracy jest to zazwyczaj proces narastający, rozciągnięty w czasie. Człowiek funkcjonuje, pracuje, odpowiada na maile, bierze udział w spotkaniach. Z zewnątrz – wszystko się zgadza.

Problem polega na tym, że koszt tego funkcjonowania rośnie, a sygnały ostrzegawcze są bagatelizowane – zarówno przez samego pracownika, jak i przez otoczenie. To właśnie dlatego kryzys psychiczny tak długo pozostaje niewidoczny.

„Jeszcze dam radę” jako strategia przetrwania

Hasło „jeszcze dam radę” rzadko jest zaprzeczaniem problemu. Znacznie częściej jest strategią przetrwania, szczególnie u osób:

  • odpowiedzialnych
  • zaangażowanych
  • przyzwyczajonych do „dowożenia”
  • pełniących kluczowe role
  • mających silne poczucie lojalności wobec zespołu lub organizacji

To są często ludzie, których najmniej podejrzewamy o kryzys. Bo przecież „oni zawsze dają radę”.

Tyle że ta strategia działa tylko do pewnego momentu. Granica „jeszcze” przesuwa się niepostrzeżenie – aż w końcu zostaje przekroczona.

Dlaczego organizacje tego nie widzą?

Nawet tam, gdzie mówi się o wellbeingu, empatii i zdrowiu psychicznym, kryzys bywa widoczny dopiero wtedy, gdy przestaje się mieścić w codziennym funkcjonowaniu.

Nie dlatego, że ludzie nie chcą pomocy. Częściej dlatego, że:

  • nagradzamy „radzenie sobie”, a nie sygnalizowanie granic
  • mylimy odpowiedzialność z odpornością
  • menedżerowie boją się otworzyć rozmowę, której nie będą umieli „zamknąć”
  • procedury dają poczucie kontroli, a relacje wymagają obecności i odwagi

W efekcie łatwiej zauważyć nieobecność niż długotrwałe przeciążenie.

Nadwrażliwość czy przeciążony system?

W pracy często używa się określeń takich jak „nadwrażliwość”, „trudność w regulacji emocji”. Tymczasem bardzo często nie mamy do czynienia z cechą osoby, ale z przeciążonym układem nerwowym, który od dawna funkcjonuje ponad swoje możliwości.

Zmiany nastroju, drażliwość, trudność w koncentracji, wycofanie czy nadreaktywność emocjonalna bywają sygnałem, że system jest w stanie chronicznego napięcia – a nie dowodem „braku odporności”.

To ważna różnica. Bo inaczej zaczynamy wtedy myśleć nie o „naprawianiu człowieka”, ale o zatrzymaniu procesu, który do tego stanu doprowadził.

Kryzys nie zaczyna się w dniu L4

Kryzys psychiczny w pracy nie zaczyna się w dniu zwolnienia lekarskiego, rezygnacji czy dłuższej nieobecności, ale dużo wcześniej – w milczeniu, przeciążeniu i przesuwaniu własnych granic.

Dlatego rozmowa o zdrowiu psychicznym w pracy nie powinna zaczynać się dopiero wtedy, gdy „coś się wydarzy”. Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy potrafimy wcześniej zobaczyć człowieka, a nie tylko ciągłość zadań.

Co naprawdę robi różnicę?

Nie ma prostych, zero–jedynkowych strategii. Szczególnie w przypadku osób odpowiedzialnych i zaangażowanych. Ale realną różnicę robią:

  • uważna rozmowa bez presji na szybkie rozwiązanie
  • zgoda na to, że ktoś może być jednocześnie kompetentny i w kryzysie
  • elastyczność zamiast natychmiastowych decyzji „albo–albo”
  • lider, który potrafi być obecny

Bo prawdziwym sprawdzianem dla organizacji nie są deklaracje ani szkolenia, notabene te, na których pracownicy hurtowo zgłaszają zmęczenie. Jest nim moment realnego spotkania z kryzysem psychicznym pracownika.

Im więcej mówimy o kryzysie psychicznym w pracy spokojnie, bez ocen i uproszczeń, tym większa szansa, że miejsca pracy będą naprawdę wspierające, a nie tylko pozornie „odporne”.

Pod jednym z moich postów ktoś napisał:
„Mam poczucie, że organizacyjnie zmęczenie jest wciąż widziane jako słabość ludzi, a nie systemu czy kultury organizacyjnej.”

To zdanie bardzo celnie pokazuje, że bezpieczeństwo psychologiczne nie kończy się na deklaracjach, ale zaczyna tam, gdzie potrafimy zobaczyć zmęczenie jako informację o systemie — a nie tylko o „niewystarczającej odporności” człowieka.

Może więc warto zadać sobie pytanie:
czy w momencie kryzysu potrafimy w pracy zobaczyć człowieka – a nie tylko brak ciągłości?

Aldona Dybuk
psychoterapeutka, HR BP, coach, instruktorka pracy z ciałem, trenerka pracy rozwojowej

Męskie kręgi bezpieczna przystań

Męskie kręgi, to przestrzeń, w której bez skrępowania możesz rozmawiać o tym, co naprawdę cię trapi. To wyjątkowe miejsce, gdzie dzielimy się uczuciami, wątpliwościami i refleksjami, nie obawiając się oceny.

Współczesny świat wymusza na mężczyznach odgrywanie ról, które często nie pozwalają na pełne wyrażenie siebie. Nasze spotkania są odskocznią od tych oczekiwań, oferując miejsce na otwartą, autentyczną rozmowę – mówi Jarosław, jeden z uczestników. – Dziś mężczyźni są często wychowywani w kulturze, która blokuje emocje. W męskim kręgu przełamujemy te bariery, budując wzajemne wsparcie.

Rozmowy o życiowych wyzwaniach i celach nie tylko rozwijają umiejętności komunikacyjne i empatię, ale też pomagają zrozumieć, jak skutecznie rozwiązywać konflikty i radzić sobie z problemami.

To przestrzeń, gdzie każdy czuje się akceptowany, bez masek, które nosimy w codziennym życiu. Wspólne refleksje nad wartościami i marzeniami mogą inspirować do wewnętrznego rozwoju i podejmowania nowych wyzwań – dodaje Mariusz.”

Czym jest krąg mężczyzn?

To bezpieczna przestrzeń, gdzie możesz wyrazić, co cię porusza, otrzymując wsparcie, zrozumienie i inspirację do działania. Tu liczy się prawda – bez potrzeby imponowania czy zdobywania uznania. Celem jest szczere dzielenie się sobą.

Opinie uczestników

Mariusz: Dla mnie kręgi to powrót do rozmowy, której mężczyźni przez lata się bali. Rozmowy o tym, kim jesteśmy, skąd bierzemy siłę i dlaczego tak często próbujemy być twardzi zamiast prawdziwi. W Polsce trudno mówić o męskości bez dotykania historii. Wychowano nas w cieniu martyrologii — w przekonaniu, że prawdziwy mężczyzna to ten, który znosi, walczy, cierpi w milczeniu. Ten obraz miał sens, gdy walczyliśmy o przetrwanie. Dziś jednak potrzebujemy nowego bohaterstwa: odwagi, by nie udawać. Męskie kręgi odwracają ciężar martyrologii – nie po to, by ją zignorować, lecz by nadać jej inne znaczenie. Cierpienie i poświęcenie nie muszą być kultem. Mogą być lekcją o sile wspólnoty. O tym, że mężczyzna nie musi już być samotnym rycerzem. Może być bratem. Ojcem. Przyjacielem. Kimś, kto słucha i mówi szczerze. Ta inicjatywa to przestrzeń, w której mężczyźni wracają do siebie nawzajem. Bez wstydu, bez rywalizacji, z poczuciem, że każdy z nas nosi w sobie kawałek tej samej historii – i to właśnie z niej może powstać coś dobrego. 

Marek: Spotkania z Marcinem są dla mnie czymś wyjątkowym. Nie każdy potrafi z taką lekkością i wyczuciem stworzyć przestrzeń, w której kilkunastu dorosłych mężczyzn otwiera się, słucha siebie nawzajem i wraca po więcej – często nie mogąc się doczekać kolejnego spotkania. Męskie kręgi pozwalały na prawdziwe, niefiltrowane dzielenie się tym, co w nas żywe. To dla mnie bardzo rozwijające doświadczenie i świetnie zainwestowany czas.

Jak wyglądają spotkania?

Każde spotkanie trwa dwie godziny. Rozmawiamy o tematach, które wnosimy na krąg, które inspirują nas do rozmowy. Dzielenimy się doświadczeniami, emocjami i refleksjami, szukamy rozwiązań dla danego problemu. Spotykamy się co dwa tygodnie.

Zasady w kręgu:

– Bądź obecny i autentyczny;
– Mówi jedna osoba, reszta słucha;
– Słuchamy się z szacunkiem;
– Dzielimy się doświadczeniami, nie oceniamy;
– Nie doradzamy, chyba że ktoś o to poprosi;
– Poufność – to, co w kręgu, zostaje w kręgu;
– Komunikacja bez przemocy;
– Telefony wyłączone;
– Bez udziału pod wpływem środków odurzających czy alkoholu.

Harmonogram spotkań

Spotykamy się do dwa tygodnie we wtorek, o godzinie 19.

Przebieg spotkania

Godzina: 19:00–21:00
Miejsce: Gdańsk Wrzeszcz
Koszt: 100 zł za spotkanie
Na miejscu: kawa, herbata, dobra atmosfera i przestrzeń do dzielenia się życiem (tylko jeśli chcesz – w myśl zasady wszystko możesz (prawie) nic nie musisz)
Liczba miejsc: 12 – napisz do nie i sprawdź czy mam wolne miejsce
Zapisy: Po akceptacji regulaminu, który prześlę, osobom które skontaktują się ze mną
Kontakt: Marcin Dybuk, marcin.dybuk@gmail.com, +48 695 36 36 21

Dołącz do Męskich Kręgów Masculinum i poczuj siłę męskiego wsparcia!

Zapraszam
Marcin Dybuk
Certyfikowany moderator Męskich Kręgów Masculinum

marcin.dybuk@gmail.com, +48 695 36 36 21

FOTA GŁÓWNA I PONIŻSZE Z WYJAZDOWEGO WEEKENDU MODERATORÓW MĘSKIEGO KRĘGU. Na dowód, że takie rzeczy dzieją się naprawdę 🙂

MĘSKA DROGA. Cykl warsztatów i kręgów dla mężczyzn

To propozycja dla mężczyzn, którzy chcą lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i relacje – bez presji, ocen i gotowych recept. Pracujemy w stałej, kameralnej grupie, w formule warsztat + krąg, co pozwala łączyć doświadczenie, refleksję i realną zmianę. 

8 spotkań | 4 tematy | Gdańsk | start: 18 lutego 2026

Ten cykl nie uczy „jak być lepszym mężczyzną”.
Pomaga spotkać się ze sobą takim, jakim się jest – i zobaczyć, co z tego wynika w codziennym życiu. Grupa ma charakter rozwojowy, a nie terapeutyczny,

DLA MĘŻCZYZN, KTÓRZY CHCĄ

  • lepiej rozpoznawać i wyrażać emocje,
  • poprawić komunikację w relacjach,
  • uczyć się stawiać granice bez konfliktu,
  • przełamywać stereotypy dotyczące męskości i zdrowia psychicznego,
  • zadbać o swój dobrostan psychiczny w bezpiecznej grupie wsparcia.

INFORMACJE ORGANIZACYJNE

  • Struktura cyklu: 8 spotkań co 2 tygodnie
  • 4 warsztaty prowadzone w duecie: Aldona i Marcin Dybuk
  • 4 kręgi męskie prowadzone przez: Marcin Dybuk
  • Stała, zamknięta grupa – uczestnicy deklarują udział w całym procesie
  • Czas trwania: 4 miesiące
  • Miejsce: Gdańsk Wrzeszcz
  • Start: 18 lutego 2026, środa, godzina 19
  • Liczba miejsc: 12
  • Zapisy: obowiązkowa ankieta zgłoszeniowa oraz rozmowa wstępna i wpłata zaliczki – 250 złotych

ANKIETA

Koszt: 250 zł za miesiąc (warsztat + krąg).

Płatne w czterech ratach: zaliczka na poczet lutego, marzec, kwiecień i maj do 5 dnia miesiąca

Cały cykl – 1000 zł, 4 miesiące – przy jednorazowej wpłacie 900 zł

Zapisujesz się na cały cykl i deklarujesz udział we wszystkich spotkaniach.

Pierwszy i ostatni warsztat są wydłużone (2,5–3 h).

TEMATY CYKLU

1. Kondycja męskości
2. Emocje, ciało i stres – dlaczego milknę, uciekam albo wybucham
3. Komunikacja to trudna sztuka – jej tajniki
4. Bliskość i odpowiedzialność – jak być w relacji i nie zgubić siebie

JAK PRACUJEMY

  • bez ocen, presji i „naprawiania”,
  • w oparciu o doświadczenie, ciało i rozmowę,
  • z poszanowaniem granic i tempa każdego uczestnika,
  • bez udziału kobiet w kręgach – kręgi są wyłącznie męskie.

To przestrzeń, w której nie trzeba być silnym ani gotowym. Wystarczy być obecnym.

CO ZYSKASZ:

  • lepiej zrozumiesz swoje reakcje i mechanizmy w relacjach,
  • nauczysz się wcześniej rozpoznawać stres i napięcie w ciele,
  • będziesz jaśniej mówić o sobie i swoich potrzebach,
  • wzmocnisz poczucie sprawczości zamiast poczucia utknięcia,
  • doświadczysz męskiej wspólnoty bez rywalizacji i ocen,
  • wyjdziesz z narzędziami, które realnie wykorzystasz na co dzień.

To proces, który porządkuje i zostaje z Tobą — nie tylko na czas spotkań.

PROWADZĄCY

Aldona Dybuk
psychoterapeutka Gestalt, coach, trenerka pracy z ciałem, HR Partnerka, autorka licznych inicjatyw społecznych. Prowadzi warsztaty, odpowiada za strukturę i proces.

Marcin Dybuk
moderator męskich kręgów, prowadzący pracą grupową, autor książki „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą” i podcastu „Podróż do męskości”. Angażuję się w pogłębianie doświadczenia w męskiej wspólnocie.

Projekt prowadzimy wspólnie, łącząc różne perspektywy i doświadczenie pracy z mężczyznami.

Zapraszamy Aldona i Marcin Dybuk

W razie pytań pisz marcin.dybuk@gmail.com

Opinie uczestników poprzedniej edycji

Mariusz: Dla mnie to był powrót do rozmowy, której mężczyźni przez lata się bali. Rozmowy o tym, kim jesteśmy, skąd bierzemy siłę i dlaczego tak często próbujemy być twardzi zamiast prawdziwi. W Polsce trudno mówić o męskości bez dotykania historii. Wychowano nas w cieniu martyrologii — w przekonaniu, że prawdziwy mężczyzna to ten, który znosi, walczy, cierpi w milczeniu. Ten obraz miał sens, gdy walczyliśmy o przetrwanie. Dziś jednak potrzebujemy nowego bohaterstwa: odwagi, by nie udawać. Męskie kręgi odwracają ciężar martyrologii – nie po to, by ją zignorować, lecz by nadać jej inne znaczenie. Cierpienie i poświęcenie nie muszą być kultem. Mogą być lekcją o sile wspólnoty. O tym, że mężczyzna nie musi już być samotnym rycerzem. Może być bratem. Ojcem. Przyjacielem. Kimś, kto słucha i mówi szczerze. Ta inicjatywa to przestrzeń, w której mężczyźni wracają do siebie nawzajem. Bez wstydu, bez rywalizacji, z poczuciem, że każdy z nas nosi w sobie kawałek tej samej historii – i to właśnie z niej może powstać coś dobrego. 

Marek: Spotkania z Aldoną i Marcinem są dla mnie czymś wyjątkowym. Nie każdy potrafi z taką lekkością i wyczuciem stworzyć przestrzeń, w której kilkunastu dorosłych mężczyzn otwiera się, słucha siebie nawzajem i wraca po więcej – często nie mogąc się doczekać kolejnego spotkania. Męskie kręgi pozwalały na prawdziwe, niefiltrowane dzielenie się tym, co w nas żywe. To dla mnie bardzo rozwijające doświadczenie i świetnie zainwestowany czas.

Młodzi mężczyźni w kryzysie. Dane pokazują, że „Chłopaki nie płaczą” to mit, który zabija

Najświeższe dane Narodowego Testu Zdrowia Psychicznego 2025 pokazują coś, co od lat powtarzam: młodzi mężczyźni toną w ciszy, a my udajemy, że wszystko jest w normie. To właśnie w takim momencie na rynku pojawia się moja książka „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą. Poradnik ratujący życie”. Szkoda tylko, że te dane nie pozostawiają złudzeń – jesteśmy w coraz gorszym miejscu.

Dobry moment na książkę, z bardzo złych powodów

Trudno nie mieć wrażenia, że moja książka „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą. Poradnik ratujący życie” pojawiła się na rynku w dobrym momencie. Nie mam jednak z tego powodu satysfakcji, bo dane Narodowego Testu Zdrowia Psychicznego 2025 nie napawają optymizmem. Wręcz przeciwnie. Nie boję się napisać, że jesteśmy w coraz czarniejszej d#%ie. Niestety.

Więcej na temat książki w tekście poniżej

Młodzi mężczyźni wchodzą w dorosłość z największym obciążeniem psychicznym. To nie jest „miękkość”, tylko konsekwencja życia w świecie presji, porównań i braku wsparcia. To jeden z najmocniejszych wniosków z raportu.

Pokolenie 18–24 – największy kryzys psychiczny w Polsce

45% osób w wieku 18–24 lat uważa, że ich zdrowie psychiczne jest złe lub bardzo złe.
To najgorszy wynik ze wszystkich grup, a przecież to pokolenie, które odpowiada za naszą przyszłość.

Ale idźmy dalej: do obniżonego nastroju przyznaje się 40% Polaków, a aż 65% z nich to osoby w wieku 18–24.

Co drugi młody dorosły ma regularnie obniżony nastrój. To nie jest kryzys jednostek – to kryzys pokolenia.

Jeden na pięciu Polaków uważa, że jego zdrowie psychiczne się pogarsza. Co drugi – 46% – faluje: raz jest lepiej, raz gorzej.

Niestety, na świecie sytuacja nie wygląda inaczej

Dlaczego tak jest? Brakuje edukacji emocjonalnej

Podczas panelu dyskusyjnego „Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy? (w kontekście równości)” w trakcie wydarzenia „Równość na Pomorzu – co już osiągnęliśmy i dokąd zmierzamy”, zapytał mnie Krzysztof Jędrzejewski z Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów:

– Co możemy zrobić, żeby było lepiej?

Odpowiedziałem:
Edukować, edukować i jeszcze raz edukować.
I to w każdym wymiarze – równości, zdrowia psychicznego, relacji.

I nie myliłem się. Kolejne dane potwierdzają, że młodzi dorośli są najsłabiej przygotowani do dbania o zdrowie psychiczne. Tylko 18% osób w wieku 18–24 uważa, że ma dobrą wiedzę, jak zadbać o swoją psychikę. Dla porównania – 44% seniorów.

Młodzi idą w dorosłość bez narzędzi, bez języka i bez instrukcji obsługi własnych emocji.

Wejście smoka? Nie. Rzeczywistość jest trudniejsza

I tutaj, teoretycznie, powinienem wkroczyć ja na białym koniu z książką „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą. Poradnik ratujący życie”. Tak wyglądałoby to w bajce. Rzeczywistość jest inna – wielu z nas, mężczyzn, nie chce nic zmieniać, boi się emocji i tego, co się za nimi kryje.

Od premiery książki wielokrotnie słyszałem pytanie:

– Dlaczego napisałeś tę książkę?

Odpowiadam więc jasno:

  1. Aby chłopaki nie skakali z okien. To najprostsza i szczersza odpowiedź.
  2. Bo gdybym sam kiedyś przeczytał taką książkę, może nie roztrzaskałbym się na murze z napisem „depresja”.
  3. Chcę, aby mężczyźni poznali siebie, nauczyli się rozpoznawać emocje i korzystać z nich.
    Emocje są jak GPS. A kto z nas lubi wyjeżdżać w nieznane bez GPS-u? No właśnie.
  4. Wierzę, że po lekturze wielu z nas zrozumie, że nie musi cierpieć, a w dużej mierze od nas samych zależy, jak będzie wyglądało nasze życie. Nie od losu, partnerki czy pracodawcy.

Czego to nie zmieni?
Faktu, że życie jest trudne. Ale może być świadome, a nie „na haju”.

Mężczyźni twierdzą, że mają się dobrze? To tylko deklaracje

Jeszcze jedna ciekawostka z raportu (i zachęcam, aby zajrzeć do niego samemu): znajdziesz go TUTAJ

Mężczyźni oceniają swój dobrostan najwyżej.
Indeks Dobrostanu Psychicznego:

  • Mężczyźni: 49,3
  • Kobiety: 47,4

Moja uwaga, oparta na rozmowach z mężczyznami, jest taka:

Mężczyźni deklarują lepszą kondycję, ale rzadziej proszą o pomoc.
Częściej wypierają problemy.
Częściej decydują się na autodestrukcję.
Milczą – a potem robią drastyczne rzeczy.

A przecież nie musi tak być.

Chłopaki płaczą. Chłopaki z okien nie skaczą

Na rewersie książki jest druga okładka. Wystarczyło przenieść jedno słowo: NIE.
Niewiele, a robi ogromną różnicę.

Chłopaki płaczą.
Chłopaki z okien nie skaczą.

Dlatego NIE czekaj, aż dojdziesz do ściany.
Już dziś poproś o pomoc.
Może warto zacząć od rozmowy z kolegą, koleżanką, kimś bliskim – najlepiej bez przysłowiowego piwka.
Może warto pójść do eksperta, który po wysłuchaniu powie, czy potrzebujesz leków, terapii, a może czegoś innego.

Taka wiedza kosztuje niewiele.
Ale może zmienić wszystko.

Marcin Dybuk

Kup książkę dla chłopaka z poprawczaka – akcja, która daje młodym mężczyznom realną szansę na zmianę

Akcja „Kup książkę dla chłopaka z poprawczaka” pozwala każdemu przekazać książkę Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą młodym mężczyznom z zakładów poprawczych. Dzięki współpracy z Arturem Siódmiakiem książki trafiają do chłopaków, którzy najbardziej potrzebują wsparcia, wiedzy o emocjach i impulsu do zmiany swojego życia.

Jak narodziła się akcja „Kup książkę dla chłopaka z poprawczaka”?

Pomysł wziął się z rozmowy, podcastu z Arturem Siódmiakiem – sportowcem, wicemistrzem świata w piłce ręcznej, człowiekim, który rzucił bramkę Norwegom przez niemal całe boisko na kilka sekund przed końcem meczu na mistrzostwach. Ale przede wszystkim człowiekiem, który od lat angażuje się w pomoc młodzieży z zakładów poprawczych. Artur wraz z aktorami, żołnierzami i sportowcami odwiedza ośrodki w całej Polsce, rozmawia z chłopakami, wysłuchuje ich historii i daje im wsparcie, którego często nigdy wcześniej nie doświadczyli.

Kiedy zapytałem go, co zabiera ze sobą do tych młodych ludzi, odpowiedział: Ulotki, rozmowy, to co mamy.

Rozmowa, podczas której zrodził się pomysł akcji „Kup książkę dla chłopaka z poprawczaka”.
Poniżej dalsza część tekstu wyjaśniającego idę akcji

I wtedy pojawił się pomysł – a gdybyś zabrał także książkę? Nie byle jaką, ale taką, która mówi o emocjach, depresji, kryzysie i powrocie do życia. Taką, która pokazuje, że słabość nie jest wstydem, a męskości nie mierzy się milczeniem.

Artur powiedział, że chętnie takie wydawnictwo zabrałby ze sobą. I tak w wielkim skrócie zrodził się pomysł akcji „Kup książkę dla chłopaka z poprawczaka”.

Dlaczego ta książka jest tak ważna dla tych chłopaków?

Książka Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą to poradnik o emocjach dla mężczyzn – napisany prosto, konkretnie, oparty także na rozmowach z mężczyznami, którzy przeszli kryzysy psychiczne. To nie jest książka „o problemach”. To książka o wyjściu z problemów.

I dlatego może być pomocna dla chłopaka, który nigdy nie usłyszał, że jest ważny. Dla chłopaka, który myśli, że nie ma przyszłości. Dla chłopaka, który nie wierzy, że może żyć inaczej – ona może być pierwszą iskierką zmiany.

Artur powiedział podczas spotkania autorskiego, gdzie pierwszy raz opowiedzieliśmy o akcji i pomyśle:

Ta książka może być dla wielu z nich bodźcem. Pomoże zrozumieć siebie, emocje, nauczyć się asertywności. Pomoże zrobić pierwszy krok, aby wykorzystać życie w dobry sposób.

Jak działa akcja?

Akcja jest prosta – działa jak zawieszona kawa. Kupując Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą, możesz kupić dodatkowy egzemplarz dla chłopaka z poprawczaka. My przekażemy książki Arturowi Siódmiakowi, który podczas wizyt w poprawczaku wręczy je młodym ludziom.

Pierwszych 75 e-booków już trafiło do Artura podczas spotkania autorskiego. A to dzięki wsparciu Sławka Nitka i firmy Company Doctors. Pierwszy darczyńca zakupił 50 ebooków, my jako Magiel Życia dołożyliśmy 25. Voucher na 75 pozycji został oficjalnie przekazany podczas spotkania.

Sławek Nitek powiedział wtedy:

Niech książki trafią do zagubionych głów. Niech pomogą im znaleźć swoją drogę i poczuć, że ich emocje są ważne.

To sedno akcji.

Co dalej?

Na wiosnę Artur odwiedzi 10–15 ośrodków. Niektóre po raz pierwszy. Inne po raz drugi lub trzeci, bo podopieczni wciąż się zmieniają. My do tego czasu będziemy zbierać książki. Dla chłopaków, którzy jej potrzebują. Dla każdego, kto chce spróbować zacząć od nowa, kto potrzebuje nadziei. Jedna książka może zmienić sposób myślenia. Może rozbroić wstyd. Może dać siłę. Może otworzyć rozmowę, która dotąd była niemożliwa. A czasem – może uratować życie.

Jak można kupić książkę?

Wystarczy kliknąć TUTAJ Dodać do koszyka, zapłacić

CENA KSIĄŻKI DLA CHŁOPAKÓW Z POPRAWCZAKA JEST NIŻSZA, TO 49 ZŁOTYCH

i już. Na Waszym mailu będzie czekał do pobrania Certyfikat z podziękowaniami. My zakupioną książkę przekażemy Arturowi. Mamy już pierwszych 14 egzemplarzy, które zostały zakupione podczas spotkania autorskiego. Bardzo Wam dziękujemy. I liczymy na kolejne. Byłoby cudownie, gdyby każdy z chłopaków z poprawczaka dostał jeden egzemplarz.

Co tydzień w naszych mediach społecznościowych oraz co miesiąc w newsletterze będziemy informować o liczbie zakupionych książek. A z wyjazdów Artura i jego ekipy przygotujemy relację.

Z wdzięcznością

Aldona i Marcin Dybuk
Artur Siódmiak

Foto Dawid Linkowski

Od 46:45 sekundy rozmowa z Arturem Siódmiakiem, z której dowiecie się m.in. dlaczego mistrz jeździ z ekipą do poprawczaków.