Jak rodzic w 10 minut może zaprzyjaźnić się z dzieckiem?

Czy wystarczy 10 minut dziennie, by odbudować relację z dzieckiem? By znów usłyszeć „tato, chcę z tobą pogadać”? Może nie od razu. Ale jeśli te 10 minut pojawia się regularnie, z obecnością bez oczekiwań – potrafi zdziałać cuda.

Tato w piosence Aliena i Majtisa wzruszył mnie do łez. Tak w wielkim skrócie mógłbym opisać doświadczenie piątkowego wieczoru. Podobnie jak dla tysięcy ludzi, którzy oglądali finał Must Be The Music, utwór Aliena x Majtisa, dotknął moją wrażliwą strunę. Piosenka ma mocny przekaz (na końcu tekstu znajdziecie tekst, który spisałem):

Jedno kocham może dużo zmienić 

Piosenka mocno wbiła mi się do świadomości. Słuchałem jej kilka razy. Na początku myślałem dużo o nieżyjącym Tacie. Nie mieliśmy za życia dobrych relacji. Dopiero w wieku 26 lat powiedziałem mu, że go kocham. On wyznał mi to na łożu śmierci. Całe szczęście, że zdążył. Pisałem o tym więcej TUTAJ

Bo to jedno kocham było i jest dla mnie ważne. 

Więcej piszę o tym, w tekście poniżej:

I kiedy tak rozmyślałem o tych słabych relacjach, nagle uświadomiłem sobie, że utwór ten z jeszcze jednego powodu mnie tak poruszył. Jestem tatą trójki wspaniałych dzieci. Potrafimy sobie powiedzieć, że się kochamy. I robimy to dość często.

Kiedy kilka dni temu byliśmy w Berlinie, na pokazie filmu krótkometrażowego Majki (my na zdjęciu po pokazie), czułem ogromne wzruszenie patrząc jak się rozwija, idzie za głosem pasji. Nie rymuje, ale stoi za kamerą i pięknie obrazem opowiada o świecie. Przytuliłem, ucałowałem i powiedziałem, że jestem z niej dumny. To był jej weekend, ale jestem dumny także z Dawida i Kajetana. Każde z nich idzie swoją drogą.

Przez wszystkie lata staraliśmy się z Aldoną dać im to co najlepsze, nie zawsze i nie wszystko wyszło, ale to jest wpisane w rolę rodzica. 

Słuchając piosenki „Tato” czułem wzruszenie. Z jednej strony z powodu tego jakie fajne mam dzieci, z drugiej, że one mają już swoje życie i czasu dla mnie, dla nas rodziców, jest dużo mniej niż kiedyś. Boli to, z perspektywy tego zmarnowanego czasu (niestety było tego trochę). 

Ktoś może zapytać: dlaczego o tym piszę? Odpowiedź jest prosta – bo chciałbym, aby jak najwięcej rodziców i dzieci miało ze sobą dobrą relację. To niełatwa sztuka, ale absolutnie możliwa. A teraz czas na konkrety.

10 minut do przyjaźni z dzieckiem 

Pamiętam dzień, w którym od Przyjaciela usłyszałem historię o mężczyźnie, który w ciągu 10 minut zaprzyjaźnił się z synem. Szybko! Prawda? 

Wchodził do pokoju dziecka i siadał na łóżku. Pytał, czy może chwilę posiedzieć. W tym czasie pociecha grała na komputerze lub robiła coś innego. W ogóle go nie zauważała. On nic nie mówił, tylko się przyglądał. Po dziesięciu minutach bez słowa wychodził. Scenariusz się powtarzał. Aż po kilku takich „dniach” dziecko oderwało się od swojego zajęcia, odwróciło i zapytało: co chcesz tato? 

  • Pobyć z Tobą. 
  • Ok – odpowiedziało i wróciło do przerwanego zajęcia. 

Kolejnym razem chwilę porozmawiali o mało istotnych, mogłoby się zdawać, sprawach. Aż, któregoś dnia rozpoczęło poważną rozmowę. Podobnie i ja zrobiłem. I zadziałało. Kiedyś z Aldoną zastanawialiśmy się, co jest w tym takie niesamowitego, co sprawia, że po czasie nawiązuje się nić, której wcześniej nie było. 

Historia ta pokazuje nie tylko skuteczną formę budowania relacji z dzieckiem, ale także fundamentalne zjawiska, które zachodzą w tle.

Oto, co się wydarzyło – krok po kroku – i dlaczego dziecko zaczęło rozmawiać z rodzicem:

Bezwarunkowa obecność

Rodzic nie przyszedł „czegoś załatwić”, nie chciał pouczać, nie naciskał na rozmowę. Przyszedł po prostu być. To bardzo rzadkie – szczególnie w relacjach dorosły–dziecko, gdzie często jesteśmy zadaniowi: „posprzątaj”, „zrób lekcje”, „pogadajmy”.

To była obecność bez oczekiwań. I to właśnie ona buduje zaufanie.

Szacunek dla granic dziecka

Rodzic pytał, czy może usiąść – czyli szanował autonomię dziecka, jego przestrzeń i wybór. Nie narzucał się. To sygnał: „Twoje granice są ważne. Nie przekroczę ich bez Twojej zgody.”

W oczach dziecka to gest szacunku i uznania podmiotowości, co rzadko spotyka je w kontakcie z dorosłymi.

Cierpliwość i konsekwencja

To nie był jednorazowy gest. To było dziesięć minut powtarzane dziesiątki razy – bez presji, bez wyrzutów, bez pretensji. Dziecko miało czas, by oswoić się z obecnością ojca, zrozumieć jego intencje i zaufać, że nie kryje się za nimi ukryty plan.

Tak rodzi się bezpieczna więź – z czasu, powtarzalności i przewidywalności.

Regulacja emocjonalna przez modelowanie

Ojciec nie próbował „naprawiać” nastroju dziecka. Po prostu był. W ciszy. Bez oceny. To postawa, która modeluje spokojną obecność i pozwala dziecku samo regulować napięcie. Dzieci uczą się przez kontakt emocjonalny, a nie przez słowa.

Dziecko doświadczyło kogoś, kto jest przy nim w ciszy, nie boi się jej i nie wymaga niczego w zamian.

Otwarcie przestrzeni do relacji

Dziecko w końcu zadaje pytanie: „Co chcesz, tato?” – to pierwszy moment otwarcia. To nie przypadek – ono sprawdziło ojca: czy naprawdę tylko „chce być”? Czy za tym kryje się coś więcej? Odpowiedź „chcę pobyć z Tobą” była czysta. Bez manipulacji.

Tak tworzy się bezpieczna emocjonalnie przestrzeń – w której można być, a potem – stopniowo – mówić.

Budowanie zaufania przez drobne interakcje

Początkowo rozmowy są mało istotne. I to bardzo dobrze. Bo zanim pojawi się poważna rozmowa, musi pojawić się swoboda w błahych sprawach. Dziecko testuje, czy dorosły umie być obecny również „na luzie”.

To forma budowania relacyjnego kapitału: „skoro mogę z Tobą gadać o głupotach, może kiedyś powiem Ci coś ważnego”.

Relacja ponad naprawianie

Ojciec nie naprawiał, nie wchodził z radami. Dziecko miało przestrzeń. I właśnie dlatego samo zdecydowało się mówić.

Dzieci najczęściej milczą, kiedy nie mają poczucia, że ktoś ich po prostu słucha – a nie tylko chce coś z nimi zrobić.

Co się wydarzyło?

  • Dziecko zauważyło, że rodzic jest, ale niczego nie oczekuje.
  • Zobaczyło, że można mu zaufać – bo szanuje, nie ocenia, nie naciska.
  • Zaczęło odkrywać relację, która była bardziej bezpieczna niż dotąd.
  • I dopiero wtedy – po czasie, kiedy gotowość i zaufanie dojrzały – dziecko zaczęło mówić.

To niezwykle scenka. W „PodRóży do męskości” takie mikrohistorie mają ogromne znaczenie – pokazują, że bliskość buduje się nie słowami, ale obecnością. I że w relacji ojca z dzieckiem nie trzeba zaczynać od wielkich rozmów – wystarczy być. Autentycznie. Cierpliwie. Codziennie.

10 minut – każdego dnia, a może co drugi, trzeci – to nie dużo, a potrafi zdziałać cuda. Nie znam Aliena i Majtisa, ale stawiam każde pieniądze, że relacja między nimi, a ojcami jest solidna. Dzięki temu, powstała piosenka „Tato”, która porusza serce, czego i Wam życzę w relacji z dziećmi. Mnie historia artystów skłoniła do głębszej refleksji, na bazie której powstał tekst. I ciesze się z tego.

Dziś, 19 maja 2025 roku, Dawid kończy 27 lat. Kilka tygodni temu zaprosił mnie na wspólną wyprawę w góry. Za trzy lata, na swoje 30. urodziny, planujemy razem wejść na Mont Blanc – najwyższy szczyt Alp, leżący na granicy Francji i Włoch. To jeden z kluczowych punktów tzw. Korony Europy. Ma 4809 metrów wysokości i ma być zwieńczeniem jego górskiej przygody z tą właśnie koroną. To będzie piękne przeżycie – móc mu w tej drodze towarzyszyć. Muszę tylko trochę popracować nad kondycją 😉

Marcin Dybuk

Tato

Jestem twoim klonem, drzewem, który ma podobny liść.
Idę w swoją stronę, choć podobną ścieżką.
Na mej głowie ciągle kręci, gdy Ci pokazuje styl, mówisz że na mądrej głowie żyć nie będę. 

Wiem, że powiedzieć to ciężko, bo z uczucia skały bledną, ale wychodzę na ludzi Tato.
Cała zwrotka przedłużona, język znowu wyhamował.
Dziś nie wstydzę się powiedzieć, że Cię kocham. 

To nie K1. Sprowadziłeś mnie na ziemię, gdy będziesz w potrzebie, będą tuż obok, oparciem dla Ciebie, bo wiem, że to nie K1, sprowadziłeś mnie na ziemię. Gdy będziesz w potrzebie, będą tuż obok, oparciem dla Ciebie, bo wiemy. 

Mamy azymut, tato mi mówił synu masz łeb to kombinuj. Od słów do czynów, dlatego Tato chwyciłem się rymów. Wiatr pod żagle, złapałem szansę. Wszystko pod pasję. Znasz mnie, zawsze traktowałem to na poważnie. Tato się udało naprawdę, widzę twą dumę i w końcu się cieszę, bo wiem doskonale jaką mój Tato tutaj drogę przeszedł. Ja nie byłem łatwy, ciągle problemy, ty o mnie się bałeś, wiesz co z podziękowaniem piszę dla Ciebie dzisiaj ten kawałek. 

To nie K1, sprowadziłeś mnie na ziemię. Gdy będziesz w potrzebie, będą tuż obok, oparciem dla Ciebie. Tato! Ja mówię do Ciebie. Tato, ja mówię do Ciebie. Tato, ja mówię do Ciebie. Tato, ja mówię do Ciebie. Tato, ja mówię do Ciebie. Tatooooo

Chłopcy na zakręcie. Dane z USA pokazują, że zostają w tyle niemal w każdej dziedzinie życia

O 6% rzadziej kończą szkołę średnią, rzadziej trafiają na studia, dwa razy częściej mają zdiagnozowane ADHD lub autyzm, a samobójstwa wśród młodych mężczyzn są czterokrotnie częstsze niż wśród ich rówieśniczek. Artykuł Claire Cain Miller w „The New York Times” pokazuje niepokojące dane i stawia ważne pytania: dlaczego chłopcy i młodzi mężczyźni coraz gorzej radzą sobie w edukacji, życiu społecznym i na rynku pracy – i dlaczego tak mało się o tym mówi?

Chłopcy i młodzi mężczyźni — cicha krzywa spadkowa

Claire Cain Miller w artykule przygląda się narastającemu, lecz wciąż marginalizowanemu problemowi: współczesnym trudnościom, z jakimi mierzą się chłopcy i młodzi mężczyźni w Stanach Zjednoczonych. Tekst jest oparty na danych i wypowiedziach ekspertów, ale jego największą wartością jest to, że łączy fakty z pytaniem społecznym: czy jako społeczeństwo nie przegapiliśmy momentu, w którym chłopcy zaczęli zostawać w tyle?

Edukacja: system nie dla chłopców?

Szkoła, zdaniem wielu badaczy cytowanych przez Miller, przeszła zmiany, które bardziej sprzyjają dziewczynkom. Już od przedszkola chłopcy mają niższe wyniki w nauce, więcej problemów z zachowaniem i częściej są zawieszani w szkole. Dziewczęta lepiej wypadają w czytaniu, mają lepsze oceny i częściej kończą szkołę średnią w terminie. Dane Brookings Institution pokazują: szkołę kończy 89% dziewcząt i tylko 83% chłopców.

Dane o studiach są jeszcze bardziej wymowne: udział kobiet w szkolnictwie wyższym wzrósł z 38% w 1960 r. do 66%, a mężczyzn — praktycznie nie drgnął (54% do 57%).

Eksperci, tacy jak Richard Reeves z American Institute for Boys and Men, zwracają uwagę, że to nie tyle porażka chłopców, co ogromny sukces dziewcząt. Niemniej system edukacyjny wymaga zmian, by nie pogłębiać istniejących różnic.

Zdrowie psychiczne: cisi przegrani

Z artykułu Miller wyłania się trudny obraz psychicznego dobrostanu chłopców. Choć to dziewczęta częściej cierpią na depresję i lęki, u chłopców problemy częściej manifestują się jako agresja, impulsywność i wycofanie. Aż 28% chłopców w wieku 3–17 lat ma zdiagnozowane zaburzenia psychiczne, emocjonalne lub rozwojowe — więcej niż w przypadku dziewcząt (23%).

Przejmujący jest też wątek samobójstw: w 2023 r. wskaźnik samobójstw wśród chłopców w wieku 15–24 lata wyniósł 21 na 100 tys., niemal czterokrotnie więcej niż wśród dziewcząt. Wypowiedź Matta Englara-Carlsona: „Nie znam żadnego mężczyzny w moim wieku ani młodszego, który nie znałby kogoś, kto odebrał sobie życie” – dobitnie pokazuje skalę kryzysu.

Przejście do dorosłości: pokolenie dryfujących

Z danych przytaczanych przez Miller wynika, że młodzi mężczyźni znacznie wolniej wchodzą w dorosłość: 19% mężczyzn w wieku 25–34 lat mieszka z rodzicami, a tylko 61% mężczyzn w wieku 25–54 lat ma partnerkę – w porównaniu do 70% w 1990 r.

Przyczyną jest również zmieniający się rynek pracy: męskie zawody fizyczne znikają, a kobiety odnajdują się w sektorach usługowych, edukacyjnych i opiekuńczych. Od 1975 r. udział kobiet w rynku pracy wzrósł z 55% do 78%, a mężczyzn… spadł z 94% do 89%.

Jak zauważa socjolog Robb Willer, „współczesna gospodarka nie nagradza cech stereotypowo męskich”. To trafna diagnoza sytuacji, w której wielu mężczyzn czuje się zbędnych – i kulturowo, i zawodowo.

Co dalej?

Miller nie pozostawia czytelnika jedynie z niepokojącymi danymi — daje też głos ekspertom takim jak Niobe Way, która zauważa, że chłopcy także pragną być postrzegani jako „dobrzy ludzie”. Potrzebują wsparcia, które nie sprowadza się do strofowania i patologizowania męskości.

To nie jest wezwanie do przywrócenia „starych ról mężczyzn”, ale apel o nowy model męskości, oparty na relacyjności, emocjonalności i odpowiedzialności — ale też systemową troskę o dobrostan i równe szanse dla chłopców.

Podsumowanie

Artykuł Claire Cain Miller jest ważnym głosem w debacie o kondycji współczesnych chłopców i mężczyzn. Oparty na danych (niepokojących) i społecznie wyczulony, otwiera przestrzeń na rozmowę, którą wielu przez lata ignorowało: czy naprawdę dbamy o chłopców – czy tylko zakładamy, że sobie poradzą, bo są chłopcami?

Źródło: Claire Cain Miller, „To nie tylko wrażenie: dane pokazują, że chłopcy i młodzi mężczyźni zostają w tyle”, The New York Times, 13 maja 2025 r.

Opracowanie Marcin Dybuk

Gdańszczanin, który walczy o pamięć, gdy inni wolą milczenie

8 maja 2025 roku mija 80 lat od zakończenia II wojny światowej. Dla wielu to tylko data w kalendarzu – dla Grzegorza Kwiatkowskiego to przypomnienie, jak ważna jest pamięć. Poeta i muzyk z Gdańska od lat upomina się o tych, o których świat wolałby zapomnieć: dawnych mieszkańców miasta, Żydów, Niemców, ofiary totalitaryzmów. Przypomina, że tylko pamięć może nas uchronić przed powtórką historii. Robi to z konsekwencją i spokojem człowieka, który wie, że milczenie bywa groźniejsze niż krzyk.

Grzegorz Kwiatkowski – strażnik pamięci – człowiek, który nie boi się odpowiedzialności – ani za swoje słowa, ani za czyny. Konsekwentny, wierny wartościom, podejmuje walkę, którą wielu wolałoby przemilczeć – walkę o pamięć. O ludzi, o których zapomnieliśmy lub o których celowo nie chcemy pamiętać. O dawnych mieszkańcach Gdańska – Żydach, Niemcach, Polakach – których losy zostały wplątane w najciemniejsze rozdziały historii.

Wierzy, że historia ma znaczenie

Że zapominając o przeszłości, ryzykujemy jej powtórkę. Że tylko pielęgnując pamięć o wojnie, możemy zapobiec kolejnym konfliktom, kolejnym zbrodniom. Bo historia uczy – jeśli chcemy się uczyć. Bo tylko pamięć może powstrzymać kolejnych szaleńców, którzy zechcą zniszczyć narody, zburzyć świat, odebrać ludziom godność i życie.

Grzegorz upomina się o tę pamięć tu, w Gdańsku – mieście, w którym mieszka, tworzy, wychowuje dwóch synów. W mieście, które tak bardzo naznaczone jest historią. To tu pisze poezję i tworzy muzykę z zespołem Trupa Trupa, którego jest liderem. Ich utwory poruszają odbiorców nie tylko w Polsce – rozbrzmiewają głośnym echem także w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Robi tylko to co powinien?

A sam Grzegorz? Skromny. Mówi o sobie, że robi tylko to, co powinien. Nazywa to tradycją – dziedzictwem przekazanym mu przez dziadka, byłego więźnia obozu w Stutthofie.

Dziś, 80 lat po zakończeniu II Wojny Światowej, coraz częściej zapominamy. To dobry moment, by zadać sobie pytanie: czy tak powinno być? Czy naprawdę nie mamy już czasu, by spojrzeć w przeszłość? By odwiedzić cmentarz, zatrzymać się przy grobie bliskiego, przeczytać o historii własnego miasta? Bo w tej historii – naszej wspólnej historii – tkwią lekcje, których wciąż nie odrobiliśmy. A które mogłyby sprawić, że nasze życie – i życie kolejnych pokoleń – będzie lepsze, mądrzejsze, bardziej ludzkie.

BIO Grzegorza Kwiatkowskiego

Marcin Dybuk

Inna z rozmów z Grzegorzem, o śmierci, której nie trzeba się bać

Nie śpisz? Zrujnujesz sobie zdrowie i życie osobiste!

Na co dzień Natalia Bobowik jest dietetyczką kliniczną i pomaga ludziom odzyskać kontrolę nad życiem. Jednym z podstawowych jej narzędzi jest wiedza na temat snu. Bo to właśnie on odgrywa bardzo ważną, jeśli nie najważniejszą, rolę w życiu każdego z nas. Inwestycja w sen się opłaca. Posłuchaj rozmowy i dowiedź się niezbędnych informacji na ten temat.

Sen to jeden z filarów zdrowia – równie ważny jak ruch i odżywianie, a często przez nas lekceważony. To właśnie podczas snu organizm się regeneruje, a mózg porządkuje informacje, które zgromadziliśmy w ciągu dnia. Sen wpływa na naszą odporność, koncentrację, nastrój, a nawet zdolność podejmowania decyzji.

Czytaj dalej pod podcastem

Już jedna nieprzespana noc obniża poziom uwagi i wydolność organizmu. Chroniczny brak snu zaburza równowagę hormonalną, zwiększa poziom stresu i ryzyko chorób – od nadciśnienia po depresję. U osób aktywnych fizycznie sen ma jeszcze większe znaczenie: to wtedy mięśnie się odbudowują, a ciało przygotowuje się na kolejny trening.

Sen wpływa też na relacje – gdy jesteśmy wyspani, łatwiej nam być cierpliwym, uważnym i mniej impulsywnym. W życiu zawodowym oznacza lepszą koncentrację, kreatywność i zdolność rozwiązywania problemów.

Sen to nie luksus, to potrzeba biologiczna. Jeśli dbasz o zdrowie, nie zostawiaj snu na końcu listy. To czas, kiedy nie marnujesz życia – tylko je wzmacniasz.

(Czytaj dalej pod autopromocją)

Dlatego też z rozmowy z Natalią

(na końcu tekstu znajdziesz także linki do tekstów autorstwa mojej rozmówczyni)

dowiesz się m.in.:

  • ile minut snu potrafi diametralnie poprawić jakość zdrowia
  • ile dni wystarczy porządnie się wyspać, aby zobaczyć diametralną zmianę w życiu
  • co się dzieje z organizmem w dzień po „zarwanej” nocy
  • dlaczego nie da się odespać źle przespanych nocy w tygodniu, śpiąc dłużej w weekend
  • dlaczego osiem godzien snu nie jest równe ośmiu godzinom, kiedy położysz się zbyt późno spać
  • dlaczego warto przyjrzeć się swojemu życiu, jakości snu
  • jaki wpływ sen ma na nasz mózg, jelita i inne narządy
  • ile nieprzespanych nocy obniża nasz metabolizm
  • dlaczego budzimy się w nocy i jak temu przeciwdziałać
  • jaki wpływ na jakość snu ma spożywanie alkoholu
  • ile można wypić alkoholu, aby nie pogarszał naszego metabolizmu
  • kiedy można zjeść ostatni posiłek, aby się wyspać
  • co zrobić, aby szybciej zasnąć
  • czym różnie się sen mężczyzn od kobiet
  • inna przydatna wiedza na temat snu

Czy wiesz, że snu nie da się zmagazynować, a na świecie jest kilka milionów ludzi, którzy zmagają się z zespołem przewlekłego zmęczenia. Nie dopuść, abyś do nich dołączył. Lepiej przeciwdziałać, niż zmagać się z poważnym problemem.

Dlatego wysłuchaj rozmowy z Natalią Bobowik

A jeśli nie możesz zainwestować około 40 minut w lepsze życie (może to jest pierwszy sygnał ostrzegawczy), to posłuchaj ostatniej minuty. Tam ekspertka zdradza, jakie jest minimum wiedzy, aby dobrze żyć.

Zapraszam do wysłuchania podcastu/tekstu, który powstał w ramach:

Teksty autorstwa Natalii:

Rozmowa, która daje oddech. I zadaje ważne pytania

Czy ogród może nauczyć Cię życia? Cierpliwości? Pokory? Jacek Naliwajek, dziennikarz radiowy z wieloletnim doświadczeniem i współtwórca podcastu „Naturalnie o Ogrodach”, w rozmowie z Marcinem Dybukiem pokazuje, że uprawa ziemi może być lekcją życia – i terapią jednocześnie.

🎧 Usłyszysz historię człowieka, który zamienił radiowe studio na wiejski ogród pod miastem. Dowiesz się:

  • jak krowie placki z dzieciństwa wpłynęły na jego ogrodniczą drogę,
  • dlaczego sztuczne nawozy to tylko krótki epizod w jego życiu,
  • czemu w ogrodzie nie znajdziesz prostych recept, ale za to mnóstwo sensu.

Jacek opowiada o tym, że ogrodnictwo to antyteza dzisiejszego świata – świata szybkich rezultatów i łatwych rozwiązań. Tu trzeba poczekać, popracować, popełnić błędy. I właśnie dlatego to takie wartościowe.

💬 „Ogród uczy pozytywnego myślenia” – mówi. I dodaje: „Zadaję sobie codziennie pytania – co dziś zrobiłem dobrego? Co jutro mogę zrobić lepiej?”

To rozmowa o życiu, o męskim szukaniu sensu, o ławkach w cieniu drzew – na których warto przysiąść, by się zatrzymać. To także opowieść o kobietach jako dyrygentkach ogrodu i mężczyznach, którzy – choć często chowają się w tle – odnajdują tam siebie.

📈 „Naturalnie o Ogrodach” śledzi już ponad 100 tysięcy subskrybentów – i choć to sukces, Jacek mówi też o niepokoju, jaki niesie ze sobą rosnąca popularność. Posłuchaj, co go martwi – i czego uczy go ziemia.

🎙️ To nie jest tylko podcast o ogrodach. To rozmowa, która zostaje w Tobie na długo.

👉 Posłuchaj teraz – i poczuj, jak wracasz do siebie.

Zapraszam do podróży
Marcin Dybuk

Dodaj nam energii! Wesprzyj tworzenie bloga, podcastu i ebooka 📖☕🍕

Tworzenie wartościowych treści wymaga czasu, zaangażowania i… energii! Jeśli lubisz to, co czytasz, słuchasz i chcesz pomóc w realizacji kolejnych treści, możesz wesprzeć moją pracę, stawiając mi kawę ☕ lub pizzę 🍕.

Jak to zrobić? To proste! Kliknij „Postaw kawę” i zrób przelew – każda wpłata to realna pomoc w dalszym rozwijaniu bloga i ebooka.

🎁 Bonus dla wspierających!
Każda osoba, która wpłaci minimum 50 złotych i w komentarzu wpisze „Chcę otrzymać ebooka”, dostanie specjalny kod dostępu do książki przed premierą, która planowana jest na jesień tego roku!

Dzięki Twojemu wsparciu mogę nadal pisać, nagrywać i dzielić się wartościowymi treściami. Dziękuję! 🙌

Kliknij i wesprzyj: Postaw kawę

Mężczyźni odzyskajcie sprawczość

Przebiegł cztery pustynie w ciągu roku. Ciągle na świecie jest niespełna 100 osób, które tego dokonały. W listopadzie wraca na pustynię, tym razem z 21-letnin synem Mikołajem. Pierwszy raz o tym opowiada. Zmierzył się dwukrotnie z najtrudniejszym triathlonem na świecie. I mimo, że nie ukończył go ani razu jest zadowolony ze startu, choć po pierwszym przez wiele miesięcy bolała go „dusza”.

Za największy sukces uważa zmianę, która się w nim dokonała i jest głodny tego co będzie dalej.

Zapraszam Was na rozmowę z Markiem Wikierą, mężem, ojcem i mentorem, powiernikiem ludzkich historii.

Z podcastu dowiecie się m.in.:

  • jak to się stało, że Marek z Mikołajem wystartują wspólnie na pustyni, gdzie będą mieli do przebiegnięcia 120 km
  • jak do tego doszło, że w ciągu roku zmierzył się z czterema pustyniami
  • czego go nauczyły i jak się na nich zmienił
  • opowiada o tym, jak trudno mu wypuścić syna z rodzinnego gniazda i jak sobie z tym radzi
  • czy i kto może zatrzymać zło, którego doświadczamy w życiu
  • co się dzieje z mężczyznami w XXI wieku
  • co mogą zrobić, aby odzyskać siłę i kontrolę nad życiem
  • po co ludzie przychodzą do mentora
  • i wiele innych ciekawych wątków.

Spotkanie z Markiem urzekło mnie. Było jednym z tych, kiedy spotkało się dwóch gości o podobnej ⁠#wrażliwości⁠, ⁠#dojrzałości⁠ i ⁠#odwadze⁠ mówienia o tym co trudne. Dwóch mężczyzn, którzy nie wstydzą się okazywać ⁠#wzruszenia⁠ i nie boją się rozmawiać o ⁠#emocjach⁠, o których m.in. piszę w ostatnim blogu na ⁠magieldybuka.pl⁠

To była dla mnie prawdziwa ⁠#podróż_do_męskości⁠.

Gorąco polecam rozmowę z Markiem Wikierą, mężczyzną odważnym i wrażliwym. Silnym i gotowym do poświęceń.

TEDx z Markiem Wikierą, o którym wspominam w pierwszym pytaniu 🙂

Dodaj nam energii! Wesprzyj tworzenie bloga, podcastu i ebooka 📖☕🍕

Tworzenie wartościowych treści wymaga czasu, zaangażowania i… energii! Jeśli lubisz to, co czytasz, słuchasz i chcesz pomóc w realizacji kolejnych treści, możesz wesprzeć moją pracę, stawiając mi kawę ☕ lub pizzę 🍕.

Jak to zrobić? To proste! Kliknij „Postaw kawę” i zrób przelew – każda wpłata to realna pomoc w dalszym rozwijaniu bloga i ebooka.

🎁 Bonus dla wspierających!
Każda osoba, która wpłaci minimum 50 złotych i w komentarzu wpisze „Chcę otrzymać ebooka”, dostanie specjalny kod dostępu do książki przed premierą, która planowana jest na jesień tego roku!

Dzięki Twojemu wsparciu mogę nadal pisać, nagrywać i dzielić się wartościowymi treściami. Dziękuję! 🙌

Kliknij i wesprzyj: Postaw kawę

Pozdrawiam Marcin Dybuk

Jak radzić sobie z emocjami?

Zauważam, że często trudno nam nazwać emocje – mylimy je z myślami lub doznaniami w ciele. To naturalne, bo nikt nas tego nie uczył – mówi psychoterapeutka Aldona Dybuk. Emocje są jak GPS, dzięki, któremu docieramy szybciej i bezpieczniej do celu. Czy dziś ktoś jeszcze nie korzysta z tego wynalazku? No właśnie, dlatego warto nauczyć się rozpoznawać i nazywać emocje, które mogą być naszymi doradcami, a nie wrogami. 

Kilka dni temu po raz pierwszy w tym roku wyjechałem na rowerze na polskie ulice. Zanim ruszyłem w trasę pojechałem na stację paliw dopompować koła. Następnie, aby dostać się na ścieżkę rowerową zmuszony byłem kilkaset metrów przejechać chodnikiem. To wystarczyło, aby spotkała mnie “niespodzianka”. Jeden z przechodniów postanowił mnie zepchnąć z chodnika, bo jak stwierdził ten należy do pieszych. W niecenzuralny sposób kazał mi uciekać na ścieżkę lub ulicę, a kiedy nie podobało mu się, to co odpowiedziałem “zaprosił” mnie do bijatyki. Nie skorzystałem z oferty, wsiadłem na rower i dalej ruszyłem w drogę. Skłamałbym, gdybym powiedział, że się nie zdenerwowałem. To delikatne określenie. Kilka kilometrów pedałowania oraz głębokiego oddychania zajęło mi spuszczenie ciśnienia. Pojawiła się także myśl, co z tym gościem było nie tak? 

  1. Szukał sprzeczki, aby pokazać jaki z niego “byczek”
  2. Nie lubi rowerzystów, a może w ogóle ludzi
  3. Może spotkało go coś niemiłego kilka chwil wcześniej
  4. A może nie radzi sobie z emocjami?

Pewnie pytania takie można by mnożyć. Co do jednego nie mam wątpliwości. Niewiele brakowało, aby gość wybuch jak wulkan. Niestety, to częsta domena ludzi. Zamiast rozładować emocje, podpalamy lont, a później ponosimy konsekwencje eksplozji. 

Wyobraź sobie, że wracasz do domu…

A teraz małe ćwiczenie. Wyobraź sobie, że wracasz z pracy. Byłeś cały dzień pod presją. Szef znów się czepiał, klient odwołał spotkanie, a korek na obwodnicy przypomniał ci, że i tak nie zdążysz na trening. Wchodzisz do domu, a tam dzieci biegają, od żony słyszysz „musimy pogadać”. 

Co czujesz? Wybuch jest blisko, a może się zamkniesz albo (jak masz odwagę) wyjdziesz trzaskając drzwiami. 

Skąd to się bierze? Nikt nas nie nauczył radzić sobie z emocjami. W szkole, gdzie była ku temu okazja często mieliśmy do czynienia z czymś, co skutkowało odwrotnym skutkiem. Ponadto uczono nas tłumić emocje, a to nie sprawiało, że zniknęły. “Wracają” w objawach fizycznych, jak napięcia mięśniowe w ciele, ból głowy, poczucie osamotnienia, wycofanie, uzależnienia. 

Ten tekst może być pierwszym krokiem do zmiany. Postaramy się z Aldoną, która jest psychoterapeutką, a także moją żoną, pomóc Wam zrozumieć skąd się biorą emocje i jak sobie zacząć z nimi radzić. 

http://localhost/Quellio_work/magiel_rodzinnyco-karmi-depresje-wyjasnia-psychiatra/

Czym są emocje?

Emocje to nie problem. To informacja. Tak samo jak ból fizyczny mówi ci, że coś jest nie tak z ciałem, emocje mówią, że coś dzieje się w twoim świecie wewnętrznym.

Przykład:
Kiedy czujesz złość, to często znak, że ktoś naruszył twoje granice.
➡️ W pracy ktoś publicznie cię skrytykował – czujesz złość, bo naruszono twoją godność.
➡️ Dziecko nie reaguje, choć mówisz coś trzeci raz – może to nie tylko frustracja, ale poczucie bezsilności po ciężkim dniu.

Kiedy ogarnia cię smutek, to być może coś ważnego straciłeś – może nie tylko osobę, ale też marzenie, szansę, poczucie sensu.
➡️ Nie możesz jechać na zawody, do których trenowałeś miesiącami, bo doznałeś kontuzji (wybaczcie przykład, ale jest mi bliski). Czujesz rozczarowanie i pustkę. To nie słabość. To emocja, która mówi: „to było dla mnie ważne”.

Strach? Może sytuacja, w której czujesz się niepewnie niepewna, a ty boisz się utraty kontroli.
➡️ Boisz się zmienić pracę, choć w obecnej jesteś wypalony. Strach mówi: „przemyśl to dobrze, ale nie stój w miejscu”.

Emocje nie są wyborem. One po prostu się pojawiają. Ale to ty decydujesz, co z nimi zrobisz. 

– Ciało nie kłamie – wszystkie nasze doświadczenia są w nim zapisane, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Każda emocja najpierw pojawia się w ciele, zostawiając w nim ślad. To właśnie ta pierwsza, często subtelna chwila doznania emocji. Dopiero później ją sobie uświadamiamy i nazywamy. Umiejętność rozpoznawania i nazywania emocji to kluczowy krok do lepszego radzenia sobie ze stresem i napięciem – wyjaśnia Aldona. 

Czytaj dalej tekst pod podcastem

Po co ci emocje?

Wielu mężczyzn słyszało przez lata: „Nie przesadzaj”, „Nie becz”, „Trzymaj się”, „Bądź twardy”. Efekt? Zamiast rozpoznawać emocje – uczymy się je tłumić. A potem dziwimy się, że życie się sypie, relacje psują, a my sami nie czujemy się sobą.

Tymczasem emocje to nie przeszkoda. To kompas. Bez nich jesteś jak GPS bez sygnału – niby jedziesz, ale nie wiesz dokąd.
Bo to właśnie emocje:

  • informują, co dla ciebie jest ważne,
  • ostrzegają, kiedy ktoś przekracza Twoje granice,
  • pokazują, czego potrzebujesz,
  • mówią, co tracisz, a za czym tęsknisz.

Są naturalną częścią funkcjonowania każdego człowieka. Ich rolą jest reagowanie na to, co przeżywasz w świecie wewnętrznym i czego doświadczasz na zewnątrz – a nie ich ignorowanie.

Przykłady z życia:

➡️ Mężczyzna po rozstaniu. Zamiast przeżyć ból i smutek, rzuca się w wir pracy lub nowy związek. Z zewnątrz wygląda na „ogarniętego”, a wewnątrz czuje pustkę. Bo nie dał sobie przestrzeni, żeby poczuć stratę i naprawdę się z nią zmierzyć. Nie pozwolił przepłynąć emocjom przez ciało. 

➡️ Ojciec, który nie dopuszcza zmęczenia, coraz częściej reaguje nerwowo na dzieci. Mówi sobie: „Nie mogę być słaby”. Ale to nie złość na dzieci – to zmęczenie, przeciążenie, brak odpoczynku. Bez kontaktu z emocjami łatwo pomylić jedno z drugim.

➡️ Sportowiec (także amator) po nieudanym starcie. Ignoruje złość na siebie, udaje, że nic się nie stało. Ale ta emocja nie znika. Wraca – na przykład jako ostry ton wobec bliskich. Bo złość, której nie przeżyjesz, znajdzie sobie drogę gdzieś indziej. Nie ma sensu zaprzeczać złości, rozczarowaniu po porażce. Warto odreagować w bezpieczny sposób i pójść dalej, nie będąc tykającą bombą.  

Emocje nie są twoim wrogiem

Nie musisz być „emocjonalny”. Ale warto być świadomym emocji. Umieć je rozpoznać, zrozumieć i czerpać z nich informacje. Bo to one pokazują:

  • co Cię rani,
  • co Cię cieszy,
  • co Cię wkurza – i dlaczego,
  • gdzie potrzebujesz zadbać o siebie albo o innych.

Dojrzałość emocjonalna to nie „miękkość”. To siła, która pozwala ci być:

  • spokojniejszym tatą,
  • bardziej obecnym partnerem,
  • uważniejszym liderem,
  • skuteczniejszym sportowcem,

Słowem, po prostu bardziej sobą.
Bo mężczyzna, który rozumie swoje emocje, nie wybucha w sposób niekontrolowany. I nie zamraża się na tygodnie. Ma kontakt ze sobą – i to daje mu przewagę.

http://localhost/Quellio_work/magiel_rodzinnydepresja-u-mezczyzn-jak-z-nia-walczyc-i-odzyskac-zycie/

Jak rozpoznać emocje, zanim rozsadzą ciebie od środka?

Zanim wybuchniesz. Zanim się zamkniesz. Zanim powiesz coś, czego potem będziesz żałował. Zatrzymaj się i sprawdź, zadaj sobie pytanie: co się dzieje we mnie?

Bo emocje – choć nie zawsze je rozumiemy – zawsze się pojawiają. Nie pytają o zgodę. Po prostu są. Jeśli je zignorujesz – zrobią swoje. Jeśli je zauważysz – możesz nauczyć się nimi zarządzać.

Od czego zacząć? Od ciała

Emocje są reakcją organizmu – nie tylko myślą, ale i fizjologiczną zmianą. Ciało zawsze wie pierwsze. Dlatego pierwszym krokiem jest nauczyć się zauważać sygnały z ciała.

Jak ciało reaguje na emocje?

📌 Złość
– napięcie karku i szczęki
– zaciśnięte pięści
– spięte ramiona
– przyspieszony puls
– uniesiony głos, szorstki ton
➡️ Często to informacja: „Moje granice są naruszane.”

📌 Strach / Lęk
– ścisk w brzuchu
– spłycony oddech
– chęć ucieczki albo zamrożenia (brak ruchu, zamknięcie się)
– napięcie w nogach
➡️ Zwykle sygnał: „Nie czuję się bezpiecznie”, „Coś mi grozi”.

📌 Smutek
– ciężar w klatce piersiowej
– opadnięte ramiona
– spowolnienie ruchów
– brak energii
– chęć bycia samemu
➡️ To często reakcja na stratę: osoby, marzenia, nadziei, kontroli.

📌 Radość
– lekkość w ciele
– otwarta postawa
– głębszy oddech
– naturalny uśmiech
➡️ Sygnał: „To, co się dzieje, jest zgodne z moimi wartościami i potrzebami.”

📌 Wstyd
– napięcie karku
– unikanie kontaktu wzrokowego
– chęć schowania się
➡️ Często mówi: „Nie czuję się akceptowany.”

– Zdolność do odczytywania sygnałów płynących z ciała pozwala nie tylko lepiej rozumieć siebie, ale też skuteczniej zarządzać w sytuacjach stresowych, kryzysowych, ale przede wszystkim reagować na codzienne wyzwania świadomie, z uważnością i zrównoważony sposób – tłumaczy Aldona. 

Czytaj dalej tekst pod podcastem

Co możesz zrobić?

Zatrzymaj się – choćby na 10 sekund. Nie uciekaj od tego, co czujesz.
To nie oznacza, że masz się „rozpłakać” albo „wybuchnąć”. To oznacza: usłysz siebie.
Oddychaj –
emocje rozkręcają ciało – ale ODDECH może je uspokoić.
👉 Wdech – 4 sekundy
👉 Pauza – 4 sekundy
👉 Wydech – 6 sekund
Powtórz to kilka razy, aż poczujesz ulgę. 
Zadaj sobie pytanie:
👉 „Co teraz czuję?”
Nie musisz znać psychologicznego nazewnictwa. Opisz to swoimi słowami. Tyle wystarczy. 

➡️ „Jestem wkurzony.”
➡️ „Czuję ścisk w brzuchu.”
➡️ „Mam doła.”
➡️ „Mam ochotę uciec.”
➡️ „Chce mi się płakać, ale nie umiem.”

Nazwanie emocji to pierwszy krok do przejęcia nad nią kontroli.
Bo emocja, która jest nieuświadomiona – działa w tle. Emocja nazwana – daje ci wybór.

Zauważam, że często trudno nam nazwać emocje – mylimy je z myślami lub doznaniami w ciele. To naturalne, bo nikt nas tego nie uczył. Dziś mamy jednak dostęp do wielu informacji na ten temat. W swojej praktyce pomagam nazywać emocje w prosty sposób. Wystarczy na chwilę się zatrzymać i opisać swoje przeżycie jedną z czterech podstawowych emocji: złością, radością, smutkiem lub strachem. Na początek to w zupełności wystarczy – to jak elementarz w odkrywaniu własnej emocjonalności –  dodaje Aldona.

Jak rozładować emocje? Bezpiecznie. Skutecznie

Tłumienie emocji to jak wciskanie gazu z zaciągniętym hamulcem. W końcu coś pęka.

Co możesz zrobić?

Ruch
➡️ Po trudnym dniu – siłownia, boks, basen, rower, sauna, bieganie
➡️ Po kłótni – wyjście na szybki spacer. Lepiej przejść 5 km niż rzucać słowami jak granatami.
Pisanie
Wylej na papier wszystko, co cię dusi.
➡️ „Wkurza mnie, że zawsze ja muszę…”, „Mam dość tego, że nikt mnie nie słucha…”
To nie pamiętnik. To wentyl.
Krzyk
➡️ W aucie, w lesie, do poduszki – nie na ludzi.
Muzyka i sztuka
➡️ Czasem jedna piosenka rozwala mur, który budowałeś miesiącami. Nie bój się tego.
Rozmowa z kimś, kto nie ocenia.
➡️ Nie szukaj rozwiązania. Szukaj zrozumienia.

Praca z ciałem to nie tylko ruch, ale przede wszystkim uważne słuchanie i uwzględnianie informacji płynących z ciała. Dzięki praktykowaniu takiej uważności możemy mieć głębszy kontakt ze sobą. Warto nauczyć się słuchać własnego ciała, bo to nasz sprzymierzeniec. Przecież nikt z nas nie jest tylko biegającą głową. Warto uznać, że oprócz umysłu, który jest bardzo pomocny, mamy też emocje i ciało. Warto integrować te trzy obszary – przekonuje Aldona.

Emocje w relacjach – jak nie palić mostów

Najwięcej szkód w relacjach nie robią fakty – tylko nasze interpretacje, osądzanie i szukanie przyczyny złego samopoczucia w innych.

Zamiast powiedzieć:
➡️ „Jestem zły, bo czuję się pominięty”
mówimy:
➡️ „Ty zawsze mnie olewasz!”
I zaczyna się wojna.

Zamiast:
➡️ „Tęsknię, bo jesteś dla mnie ważna”,
mówimy:
➡️ „Z tobą się nie da!”

Lepiej powiedzieć:

  • „Czuję złość, bo zależy mi, żebyś mnie słuchała.”
  • „Czuję niepokój, bo nie wiem, co się z nami dzieje.”
  • „Czuję zmęczenie i frustrację. Potrzebuję pomocy, zanim się rozsypię.”
    ➡️ Zamiast rzucić do dziecka: „Z tobą nigdy się nie da!”, powiedz: „Jestem zmęczony i wkurzony. Zróbmy chwilę przerwy. Potem wrócimy do tego.”

To nie „babskie gadanie”. To komunikacja dorosłego faceta. Pamiętaj, nie jesteś robotem. Masz emocje. To nie one są słabością. Słabością jest udawanie, że ich nie ma. Im lepiej je znasz, tym większą masz przewagę – w relacjach, pracy, sporcie, ojcostwie.
Bo emocje są jak ogień. Mogą spalić. Ale mogą też dać siłę, ciepło i kierunek.

Ty decydujesz, co z nimi zrobisz.

➡️ Twoje dzieci nie potrzebują idealnego taty. Potrzebują takiego, który potrafi powiedzieć: „Przepraszam, poniosło mnie.” I który pokazuje, że męskość to nie zimna stal – to świadome przeżywanie i odpowiedzialność.

Aldona i Marcin Dybukowie 

Dodaj nam energii! Wesprzyj tworzenie bloga, podcastu i ebooka 📖☕🍕

Tworzenie wartościowych treści wymaga czasu, zaangażowania i… energii! Jeśli lubisz to, co czytasz, słuchasz i chcesz pomóc w realizacji kolejnych treści, możesz wesprzeć moją pracę, stawiając mi kawę ☕ lub pizzę 🍕.

Jak to zrobić? To proste! Kliknij „Postaw kawę” i zrób przelew – każda wpłata to realna pomoc w dalszym rozwijaniu bloga i ebooka.

🎁 Bonus dla wspierających!
Każda osoba, która wpłaci minimum 50 złotych i w komentarzu wpisze „Chcę otrzymać ebooka”, dostanie specjalny kod dostępu do książki przed premierą, która planowana jest na jesień tego roku!

Dzięki Twojemu wsparciu mogę nadal pisać, nagrywać i dzielić się wartościowymi treściami. Dziękuję! 🙌

Kliknij i wesprzyj: Postaw kawę

Pozdrawiam Marcin Dybuk

http://localhost/Quellio_work/magiel_rodzinnyuzaleznienie-to-choroba-uczuc-mowi-radoslaw-nowak-doswiadczony-psychoterapeuta/

Męskie jest tańczenie na trzeźwo

Był u szczytu – medale, kariera, uznanie. Potem wszystko runęło. Alkohol, samotność i strach przed rozpadem rodziny. Dziś Dariusz Kondraciuk żyje w trzeźwości, spełnia marzenia i pokazuje, że prawdziwa siła zaczyna się wtedy, gdy prosisz o pomoc.

Miłość do koszykówki, sukcesy sportowe, medale i marzenia o reprezentacji. Potem – kontuzje, koniec kariery, imprezy, alkohol i życie na krawędzi. Aż w końcu moment, w którym zrozumiał, że wszystko się rozpada – on sam, jego małżeństwo, rodzina.

W szczerej do bólu rozmowie Dariusz Kondraciuk opowiada o drodze: od młodego chłopaka zakochanego w koszykówce, przez lata w cieniu uzależnienia, aż po życie w trzeźwości i spełnianie marzeń, o których kiedyś nawet nie śnił.

Nie pije i nie pali od dziesięciu lat. W tym czasie skończył studia, nauczył się grać na perkusji, uprawia triathlon. Mówi, że to najlepszy etap jego życia. Zapytany, czym dla niego jest męskość, odpowiada: „To umiejętność poproszenia o pomoc. I odwaga, by rzucić ręcznik, gdy wiesz, że przeciwnik – jak Mike Tyson – cię pokona.” To rozmowa bez kompromisów. O upadku, przemianie i sile, która rodzi się w słabości.

Poniżej link do YouTuba i Spotify

Podcast powstał dzięki dofinansowaniu Miasta Gdańska w ramach autorskiego projektu „Równowaga w emocjach – zdrowie psychiczne mężczyzn bez stereotypów”.

A jeśli podobają Ci się moje treści, to będę wdzięczny za…

Dodanie mi energii! Wesprzyj tworzenie bloga, podcastu i ebooka 📖☕🍕

Tworzenie wartościowych treści wymaga czasu, zaangażowania i… energii! Jeśli lubisz to, co czytasz, słuchasz i chcesz pomóc w realizacji kolejnych treści, możesz wesprzeć moją pracę, stawiając mi kawę ☕ lub pizzę 🍕.

Jak to zrobić? To proste! Kliknij „Postaw kawę” i zrób przelew – każda wpłata to realna pomoc w dalszym rozwijaniu bloga i ebooka.

🎁 Bonus dla wspierających!
Każda osoba, która wpłaci minimum 50 złotych i w komentarzu wpisze „Chcę otrzymać ebooka”, dostanie specjalny kod dostępu do książki przed premierą, która planowana jest na jesień tego roku!

Dzięki Twojemu wsparciu mogę nadal pisać, nagrywać i dzielić się wartościowymi treściami. Dziękuję! 🙌

Kliknij i wesprzyj: Postaw kawę

Pozdrawiam Marcin Dybuk

A Ty przed czym uciekasz?

Żyjemy w świecie, który wymaga od nas siły, odporności i gotowości do działania. Mamy odnosić sukcesy, dbać o bliskich, być niezłomni – najlepiej bez chwili słabości. Ale co się dzieje, gdy presja staje się zbyt duża? Gdy nasz organizm mówi „dość”, a my nie mamy już siły uciekać? 

Ostrze oszczepu świsnęło w powietrzu i wbiło się w bok wielkiego tura. Zwierzę zawyło z bólu, ale zamiast upaść – obróciło się w stronę myśliwego. Oczy błysnęły wściekłością. Człowiek poczuł, jak zimny dreszcz przebiega mu po plecach.

Uciekaj! – krzyknął instynkt.

Rzucił się do biegu, czując dudnienie kopyt za sobą. Serce waliło jak bęben. Gałęzie smagały mu twarz, bose stopy ślizgały się na wilgotnej ziemi. Tur był coraz bliżej – czuł jego oddech, słyszał furkot rozdartego powietrza. Skok! W ostatniej chwili wdrapał się na powalone drzewo. Bestia minęła go o włos, wściekle ryjąc ziemię rogami. Oddychał ciężko, patrząc, jak zagrożenie oddala się w głąb lasu. Dziś to nie on był łowcą. Dziś to on walczył o życie.

Wysokie oczekiwania

Tak mogła wyglądać scena z polowania w czasach prehistorycznych. Wtedy jednym z podstawowych obowiązków mężczyzny było upolowanie zwierzyny. Dzisiaj już nie musimy tego robić, no chyba, że niektórzy zajmują się tym hobbistycznie. To nie znaczy, że nie musimy zadbać o siebie, rodzinę, najbliższych. Wręcz przeciwnie oczekiwania wobec nas, mężczyzn są wysokie. Mamy odnosić sukcesy na różnych polach, przede wszystkim zawodowym i finansowym. Mamy być dobrymi mężami, partnerami, ojcami, czy przyjaciółmi, dobrze wyglądać, uśmiechać się i nie garbić. A do tego wszystkiego nie okazywać słabości, w myśl zasady, że chłopaki nie płaczą. 

Facet powinien być twardy

Zostałem wychowany w ten sposób, że facet powinien być twardy, nie opowiadać o swoich emocjach, raczej sam dbać o siebie. A jeżeli chcę iść do lekarza, to z kaszlem, z katarem, z wysoką gorączką, a nie z jakimiś problemami, które można ułożyć sobie samemu w głowieprzyznaje Łukasz Bejm, gdański radny, który publicznie przyznaje się do tego, że zmaga się z depresją. – Przez długi czas tak właśnie myślałem, że jestem silny psychicznie, że to chwilowe, że sobie z tym poradzę, że za chwilę coś się zmieni, że za chwilę coś pójdzie łatwiej. I tak leciał tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Zrobił się z tego rok.

Poniżej pełna rozmowa z Łukaszem. Ciąg dalszy tekstu pod ramką

Do wyżej wymienionych oczekiwań warto jeszcze dodać siłę, odwagę, odporność, opanowanie, niewzruszenie. Mamy także być podporą, najlepiej dla wszystkich. 

Sprostanie takim oczekiwaniom sprawia, że bierzemy na siebie zbyt dużo. To krótka, choć w rzeczywistości wieloletnia droga, do przeciążenia obowiązkami i wypalenia. Opadamy z sił, tracimy witalność i niekiedy chęć do życia. Wymagania zawodowe, nieustająca dostępność, obowiązki rodzinne, a czasami także praca zdalna, ciągła potrzeba rozwijania się, aby nadążyć za “uciekającym” w zawrotnym tempie światem i ciężar niedostatecznych finansów sprawiają, że nie wytrzymujemy ciśnienia. 

Przez bardzo długi czas przytłaczała mnie praca. Oprócz tego, że działam na własne konto w polityce, jestem radnym już drugą kadencję, wcześniej byłem radnym dzielnicowym przez osiem lat – to pracuję z posłanką, pracuję z senatorem, pracuję dla partii – dodaje Bejm. – Jest to wymagająca praca, pochłania dużo czasu, czasu nieregularnego, często wymaga poświęceń, oczywiście ze strony rodziny. Czas prywatny muszę poświęcać dla pracy. Nieprzewidywalność jest dosyć duża i oczywiście nadal mnie to kręci, ale w którymś momencie zaczęło być pewnego rodzaju ciężarem. Zacząłem mieć problemy ze wstawaniem z łóżka, z motywacją do pracy, z radością.

Łukasz Bejm zachorował na depresję. Już nie miał siły uciekać. Jego mózg, ciało powiedziały dość: tak dłużej nie da się żyć. To nie jest odosobniony przypadek. Obecnie w Polsce choruje na depresję ponad półtora miliona ludzi. Na świecie jest ich 380 milionów. Według WHO w 2030 roku będzie to “najpopularniejsza” choroba cywilizacyjna.  

Mistrzowie ucieczki

W XXI wieku staliśmy się mistrzami ucieczek, jak Tommy Lee Jones w filmie “Ścigany”. Uciekamy przed: smutkiem, frustracją, bezsilnością, pustką, trudnościami, problemami, poczuciem winy, beznadzieją,  poczuciem niskiej wartości, a nawet zmęczeniem. 

Powodów zapewne jest więcej. Każdy z nas może mieć swój, osobisty. Żyjemy w czasach, w których w rolę zwierzyny wcieliliśmy się my, a myśliwymi są oczekiwania wobec nas, które narzuca nam środowisko, otoczenie, media lub my sami. 

Zmienił się zupełnie styl życia, który prowadzimy. Jest coraz szybciej. Wszystko musi być na 100%, tu, teraz. Zatarły się granice między życiem osobistym a zawodowym – mówi Mateusz Kawka, psychiatra. – Dochodzi też po części do rozluźnienia relacji społecznych, czy to w rodzinach, czy w przyjaźniach. To są zjawiska socjologiczne, związane po części z globalizacją. Styl życia, który w tej chwili uprawiamy, sprzyja temu, aby występowały zaburzenia psychiczne. Też różna presja społeczna, która wynika czy to z mediów społecznościowych, czy z mediów zwykłych. To, że ludzie po części żyją bardziej wizerunkiem niż tym, kim naprawdę chcą być, do czego chcą dążyć. To może powodować różne konflikty, które niestety bardziej nas predysponują do tego typu problemów.

W rozmowie z Mateuszem Kawką znajdziesz dużo ciekawych i przydatnych informacji

Nie ma nic złego w byciu twardym

Takie jest życie. Jest trudne i trzeba sobie z tym radzić – mówią często mężczyźni podczas warsztatów, spotkań, które prowadzę. – Nic na to nie poradzimy. Trzeba być twardym, a nie miękkim – żartują z przekąsem i smutkiem w głosie. 

Nie ma nic złego w tym, aby być silnym – mówi Aldona Dybuk, psychoterapeutka. – Ale to tylko jedna strona medalu, bo przecież każdy z nas bez względu na płeć doświadcza drugiego bieguna – słabości. Co więcej dobrze jest ją uznać, dopuścić. Wytrwałość w dążeniu do celu i umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami, czyli budowanie odporności psychicznej, reagowanie w sposób elastyczny na trudności i kryzysy to wartościowe cechy. Problem pojawia się wtedy, gdy sposobem na radzenie sobie z problemami jest tłumienie emocji i ignorowanie własnych potrzeb. Mężczyzna, który nie pozwala sobie na przeżywanie trudnych uczuć, zamiast wzmacniać swoją siłę, osłabia ją, ponieważ emocje nie znikają – one kumulują się i często znajdują ujście w postaci stresu, wybuchów gniewu, agresji, problemów zdrowotnych albo wycofania.

Emocje, to nie ogórki. Warzywo można kisić, emocje trzeba nauczyć się wyrażać, tak aby zachować siłę. 

  • Po pierwsze, warto nauczyć się rozpoznawać i nazywać własne emocje. Często mężczyźni mówią, że czują “złość” albo “irytację”, ale pod tymi uczuciami może kryć się lęk, smutek, rozczarowanie czy bezradność. Gdy zaczynamy nazywać emocje po imieniu, możemy lepiej zrozumieć ich źródło i podjąć świadome działania, zamiast reagować automatycznie – dodaje psychoterapeutka.
  • Po drugie, kluczowe jest znalezienie zdrowych sposobów ich wyrażania. Sport, aktywność fizyczna, rozmowy z zaufaną osobą czy prowadzenie dziennika emocji to tylko niektóre metody. Równie ważne jest rozwijanie umiejętności komunikowania swoich uczuć w relacjach – nie jako oznaka słabości, ale jako sposób na budowanie głębszych i bardziej autentycznych więzi.
  • Po trzecie, odporność psychiczna to nie tylko wytrwałość, ale przede wszystkim elastyczność – umiejętność adaptacji do trudnych sytuacji, szukanie wsparcia, gdy jest ono potrzebne, i świadome dbanie o swój dobrostan. Silny mężczyzna to nie ten, który zawsze “daje radę” sam, ale ten, który potrafi rozpoznać, kiedy warto sięgnąć po pomoc.
  • Współczesna męskość nie polega na wypieraniu emocji, ale na świadomym ich przeżywaniu i umiejętnym radzeniu sobie z nimi. To właśnie zdolność do pracy z własnymi uczuciami jest oznaką prawdziwej siły – podsumowuje Aldona Dybuk.

Co zrobić, gdy zachorujemy na depresję?

Choroba psychiczna to nie kwestia słabości, ale zdrowia – tak samo jak grypa czy nadciśnienie. Jeśli zauważasz u siebie objawy depresji, stanów lękowych czy wypalenia, najgorsze, co możesz zrobić, to próbować przeczekać i udawać, że nic się nie dzieje. Czas nie zawsze działa na naszą korzyść. Kluczowe jest, by podjąć konkretne kroki i zacząć działać.

Nie zostawaj z tym sam

Pierwszy krok to rozmowa. Zaufana osoba – partner, przyjaciel, ktoś z rodziny – może być ogromnym wsparciem. Powiedzenie na głos 'nie radzę sobie’ często samo w sobie przynosi ulgę i pozwala spojrzeć na problem z innej perspektywy.

Skorzystaj z profesjonalnej pomocy

Psycholog, psychoterapeuta, psychiatra – to specjaliści, którzy mogą pomóc. Nie trzeba mieć skierowania, wystarczy umówić wizytę. Psychiatra, jeśli to konieczne, dobierze odpowiednie leczenie farmakologiczne, które pozwoli przywrócić równowagę w organizmie. Psychoterapia z kolei pomoże zrozumieć, co się dzieje, i znaleźć strategie radzenia sobie.

Zaakceptuj leczenie jako proces

Leczenie psychiczne to nie kwestia jednej wizyty czy jednej tabletki. To proces, który wymaga czasu i konsekwencji. Nie bój się farmakoterapii – nowoczesne leki są skuteczne i bezpieczne, a ich celem nie jest zmiana osobowości, lecz przywrócenie równowagi.

Dbaj o podstawy

Sen, regularne posiłki, umiarkowana aktywność fizyczna – to filary zdrowia psychicznego. Nie chodzi o to, by od razu biegać maratony, ale o to, by ciało miało siłę, by wspierać psychikę. Warto też ograniczyć używki – alkohol i inne substancje często pogarszają stan psychiczny, zamiast pomagać.

Nie wstydź się prosić o pomoc

W Polsce dostępne są bezpłatne telefony wsparcia, infolinie, gdzie można porozmawiać anonimowo, jeśli nie wiemy, od czego zacząć. Jeśli sytuacja jest kryzysowa, warto zgłosić się do szpitala, zamiast czekać, aż będzie jeszcze gorzej.

Najważniejsze to pamiętać, że leczenie psychiczne to nie przyznanie się do porażki, ale dojrzała decyzja o zatroszczeniu się o siebie.

Im szybciej zaczniemy działać, tym większa szansa na wyjście z kryzysu. Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak fizyczne – nie zaniedbujmy go.

Marcin Dybuk

Posłuchaj także: