Zaburzenia odżywiania – niewidzialna choroba w każdym rozmiarze

Wychudzona dziewczyna – taki mamy obraz zaburzeń odżywiania. Tymczasem osoba może mieć prawidłową masę ciała, jeść regularne posiłki, ćwiczyć, dbać o zdrowie i z zewnątrz funkcjonować zwyczajnie. A jednocześnie znaczną część jej życia mogą zajmować lęk przed przytyciem, kontrolowanie jedzenia, obsesyjne myślenie o wyglądzie czy przymus aktywności fizycznej. Właśnie dlatego tak łatwo to przeoczyć.

Nie zawsze widać, że ktoś choruje

Jednym z najbardziej utrwalonych stereotypów jest przekonanie, że zaburzenia odżywiania można rozpoznać po wyglądzie. Niska masa ciała może być jednym z objawów anoreksji, ale nie opisuje całego spektrum zaburzeń odżywiania. Problem może dotyczyć również osób, których wygląd nie wzbudza niepokoju otoczenia.

– Do gabinetów trafiają osoby, po których z zewnątrz nie widać problemu. Ich sylwetka może wyglądać zdrowo, natomiast nie widzimy tego, z czym zmagają się w swojej głowie i jak wygląda ich relacja z jedzeniem – mówi Magda Śledź, psycholożka i psychoterapeutka specjalizująca się w pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania.

Materiał postał na podstawie videopodcastu, który znajdziesz na dwóch kanałach: Spotify i You Tube. Linki poniżej…

To właśnie relacja z jedzeniem, własnym ciałem i potrzebą kontroli może powiedzieć znacznie więcej niż sama liczba na wadze. Problem zaczyna zajmować coraz więcej miejsca. Człowiek coraz częściej myśli o tym, co zje, czego nie może zjeść, ile kalorii ma posiłek, czy będzie miał możliwość „spalenia” tego, co zjadł. Zaczyna sprawdzać ciało, porównywać je z innymi, kontrolować wagę. Z czasem jedzenie przestaje być jednym z wielu elementów życia i zaczyna organizować życie wokół siebie.

Kiedy własne ciało oglądamy przez krytyczny filtr

W zaburzeniach odżywiania ważne jest także to, w jaki sposób człowiek doświadcza własnego ciała. Nie chodzi po prostu o niezadowolenie z wyglądu, które zna wiele osób. Ocena siebie może stać się bardzo selektywna i skrajnie krytyczna.

Osoba cierpiąca na zaburzenia odżywiania potrafi stosunkowo realistycznie oceniać sylwetki innych ludzi, a jednocześnie wobec siebie używać zupełnie innej miary. W lustrze koncentruje się przede wszystkim na tym, co uważa za niedoskonałość. Niewielka zmiana w ciele może nabierać ogromnego znaczenia, a przybranie na wadze być przeżywane nie jako neutralna zmiana, lecz jako zagrożenie czy utrata kontroli.

Odchudzanie może natomiast zacząć dawać poczucie sprawczości: „potrafię”, „mam nad tym kontrolę”, „jestem lepsza”, „jestem bezpieczniejszy”. W ten sposób mechanizm może się wzmacniać – coraz mniej chodzi o samo jedzenie, a coraz bardziej o to, jakie znaczenie człowiek nadaje wadze, sylwetce i własnej zdolności do kontrolowania ciała.

Piękne owsianki, trening i tysiące kroków. Kiedy „zdrowo” przestaje znaczyć zdrowo?

Szczególnie trudne do zauważenia są sytuacje, w których zaburzone zachowania przypominają coś, co współczesna kultura wręcz nagradza. Zdrowe produkty. Regularne ćwiczenia. Liczenie kroków. Unikanie słodyczy. Przygotowywanie własnych posiłków. Czytanie składów. Dbanie o sylwetkę. Każda z tych rzeczy sama w sobie może być elementem troski o zdrowie. Problem pojawia się wtedy, gdy znika elastyczność.

– To może wyglądać pięknie, wręcz instagramowo: ktoś wstaje wcześniej, przygotowuje efektowne owsianki i placki, wybiera wyłącznie „zdrowe” składniki. Tymczasem za tym może już kryć się ogromna restrykcja – zwraca uwagę Magda Śledź.

Dlatego ważniejsze od pytania: „Czy to zachowanie jest zdrowe?” może być pytanie: jaką funkcję ono pełni? Czy mogę zrezygnować dziś z treningu bez poczucia winy? Czy potrafię zjeść coś, czego nie planowałam? Czy pójdę ze znajomymi na pizzę, czy zrezygnuję ze spotkania, ponieważ nie wiem, co będzie do jedzenia? Czy ruch daje mi przyjemność, czy służy przede wszystkim „odpracowaniu” posiłku? Co się ze mną dzieje, kiedy nie osiągnę założonej liczby kroków?

Granicy między dbaniem o siebie a przymusem nie wyznacza jedna konkretna liczba treningów czy kroków. Znacznie więcej mówi o niej sztywność zachowania, lęk towarzyszący jego przerwaniu i to, jak bardzo zaczyna ono podporządkowywać sobie pozostałe obszary życia.

Kontrola, która zaczyna kontrolować

Jedzenie i ciało są obszarami, które stosunkowo łatwo próbować regulować. Kiedy w innych częściach życia pojawia się lęk, przeciążenie, perfekcjonizm, trudne doświadczenia czy poczucie braku wpływu, kontrolowanie jedzenia może przez pewien czas przynosić ulgę. Magda Śledź przywołuje zdanie, które dobrze oddaje ten mechanizm: „kontrola jest lękiem przebranym w odwagę”. Początkowo człowiek może mieć wrażenie, że dzięki zasadom odzyskuje wpływ. Z czasem jednak lista reguł rośnie: czego nie wolno jeść, kiedy wolno zjeść, ile trzeba się ruszyć, jak powinna wyglądać sylwetka. To, co miało dawać poczucie bezpieczeństwa, zaczyna ograniczać. W pewnym momencie może pojawić się paradoks charakterystyczny dla wielu zaburzeń psychicznych: człowiek już wie, że dane zachowanie mu szkodzi, chciałby je zatrzymać, ale nie potrafi. Osoby chorujące mogą wówczas „tracić kontrolę nad kontrolą”.

Zaburzenie odżywiania zaczyna zajmować całe życie

Jednym z mitów jest również przekonanie, że osoba z anoreksją „nie interesuje się jedzeniem”. Bywa dokładnie odwrotnie. Myśli o jedzeniu mogą zajmować znaczną część dnia. Przeglądanie przepisów, planowanie posiłków, kalkulowanie kalorii, ustalanie godzin jedzenia, sprawdzanie aktywności, zastanawianie się, co będzie podane podczas spotkania. Stopniowo choroba może wpływać na kolejne obszary życia. Ktoś przestaje chodzić na urodziny, bo będzie tort. Rezygnuje z wyjścia na pizzę. Nie chce jeść przy innych. Coraz częściej je osobno. Unika sytuacji, w których nie będzie miał pełnej kontroli nad posiłkiem. Brakuje mu energii na kontakty, naukę czy pracę. Zaczyna izolować się od ludzi. I właśnie ten moment jest niezwykle ważny: problem przestaje dotyczyć wyłącznie jedzenia czy wyglądu. Zaczyna odbierać człowiekowi swobodę życia.

Po czym mogą zauważyć problem rodzice i bliscy?

Rodzic, partner, rodzeństwo czy przyjaciel nie musi znać kryteriów diagnostycznych. Czasami więcej można zobaczyć w zwykłej codzienności. Czy osoba, która wcześniej jadła razem z rodziną, nagle zaczyna jeść sama? Czy przygotowuje sobie zupełnie inne posiłki? Coraz częściej eliminuje kolejne produkty? Kontroluje sposób przygotowywania jedzenia, ilość tłuszczu czy skład każdego dania? Rezygnuje ze spotkań, podczas których pojawia się jedzenie? Staje się bardziej sztywna w swoich zasadach? Coraz bardziej wycofuje się z życia?

Żaden pojedynczy sygnał nie oznacza automatycznie zaburzenia odżywiania. Ważna jest zmiana i cały wzorzec zachowania. Dlatego, jak podkreśla Magda Śledź, “znaczenie ma coś pozornie bardzo prostego: obecność i relacja. Wspólne zakupy, gotowanie, siadanie do stołu, rozmowa, zainteresowanie codziennością.” Nie po to, by kontrolować i śledzić każdy kęs, ale po to, by zauważyć, że coś zaczyna się zmieniać. Rodzice mają tu szczególną perspektywę. Terapeuta spotyka młodego człowieka przez określony czas. Rodzina widzi jego codzienność – i właśnie w niej mogą pojawić się pierwsze sygnały.

Nie przekonuj: „przecież wyglądasz dobrze”

Naturalną reakcją bliskiej osoby jest często próba uspokojenia: „Przecież jesteś szczupła”. „Nic ci nie jest”, „Wyglądasz świetnie”, „Nie masz żadnego brzucha”, „Przesadzasz”.

Intencją jest pomoc. Problem w tym, że racjonalne przekonywanie nie usuwa lęku ani nie zmienia sposobu doświadczania własnego ciała. Jeśli ktoś mówi, że bardzo boi się przytyć albo przeżywa silny niepokój związany z jedzeniem, ważniejsze od sporu o to, jak „naprawdę” wygląda jego ciało, jest potraktowanie poważnie tego, co przeżywa. Można nie zgadzać się z oceną wyglądu i jednocześnie uznać emocje: „Widzę, że to jest dla ciebie naprawdę trudne”, „Słyszę, że bardzo się tego boisz”, „Chcę zrozumieć, co się dzieje”. To nie oznacza potwierdzania zaburzonego obrazu ciała. Oznacza zobaczenie człowieka stojącego za nim.

Przyczyn nie da się sprowadzić do jednej historii

Zaburzenia odżywiania nie mają jednej przyczyny. Nie można sprowadzić ich do „problemu z matką”, określonego modelu rodziny, traumy czy wpływu mediów. Znaczenie mogą mieć czynniki biologiczne i psychologiczne, temperament, perfekcjonizm, wysoki poziom lęku, doświadczenia życiowe, relacje, otoczenie społeczne i kulturowe. U różnych osób konfiguracja tych elementów będzie inna. Dlatego zamiast szukać jednego winnego czy jednej przyczyny, warto spojrzeć szerzej: co wydarzyło się w życiu tej konkretnej osoby i jaką funkcję zaczęło pełnić dla niej kontrolowanie jedzenia, masy ciała czy aktywności?

Nie czekajmy, aż chorobę będzie widać

Zaburzenia odżywiania mogą prowadzić do poważnych konsekwencji psychicznych i somatycznych. Długotrwałe niedożywienie może wpływać m.in. na koncentrację, układ hormonalny, sercowo-naczyniowy i kostny. Co ważne, dobre samopoczucie czy prawidłowe wyniki części badań w danym momencie nie oznaczają, że restrykcyjne jedzenie lub inne zachowania związane z zaburzeniem są bezpieczne.

Dlatego nie warto czekać na moment, w którym problem stanie się widoczny gołym okiem. Czasami pierwszym sygnałem nie będzie dramatyczna utrata masy ciała. Będzie nim rezygnowanie z kolacji ze znajomymi. Lęk przed produktem, który wcześniej był neutralny. Coraz dłuższy trening. Jedzenie wyłącznie według własnych zasad. Sprawdzanie każdego składnika. Unikanie wspólnego stołu. Albo życie, w którym coraz mniej miejsca zostaje na cokolwiek poza jedzeniem, sylwetką i kontrolą.

Bo zaburzenie odżywiania nie zaczyna być poważne dopiero wtedy, kiedy zaczynają je widzieć inni.

8 mitów o zaburzeniach odżywiania

1. Zaburzenia odżywiania widać po wyglądzie
Nie zawsze. Osoba może mieć prawidłową lub wyższą masę ciała i jednocześnie zmagać się z poważnym zaburzeniem odżywiania.

2. Anoreksja to po prostu niejedzenie i głodzenie się
Restrykcje mogą przyjmować różne formy – także nadmiernej aktywności, kompulsywnego robienia kroków czy bardzo sztywnych zasad dotyczących jedzenia.

3. „Zdrowe jedzenie” zawsze oznacza zdrową relację z jedzeniem
Nie, jeśli za wyborem produktów stoi lęk, przymus i coraz dłuższa lista rzeczy „zakazanych”. To, co wygląda zdrowo, może być formą silnej restrykcji.

4. Osoba z anoreksją nie myśli o jedzeniu
Często jest odwrotnie. Planowanie posiłków, liczenie, oglądanie przepisów czy myślenie o tym, co i kiedy można zjeść, może zajmować znaczną część dnia.

5. Zaburzenia odżywiania dotyczą przede wszystkim dziewcząt
Chorują również chłopcy i mężczyźni. Stereotyp może sprawiać, że ich problemy są później zauważane i rozpoznawane.

6. Za anoreksją stoi przede wszystkim problem z matką albo rodziną
Nie ma jednej przyczyny. Znaczenie może mieć wiele czynników – biologicznych, psychologicznych, rodzinnych, społecznych i środowiskowych.

7. Wystarczy powiedzieć: „Przecież dobrze wyglądasz, nie masz z czego chudnąć”
Takie zapewnienie nie usuwa lęku ani nie zmienia sposobu przeżywania własnego ciała. Lepiej zainteresować się tym, co osoba czuje i czego się obawia.

8. Jeśli ktoś wie, że sobie szkodzi, może po prostu przestać
Świadomość problemu nie oznacza możliwości zatrzymania zachowania. W pewnym momencie osoba może – jak mówi Magda Śleć – „stracić kontrolę nad kontrolą”

Materiał powstał w ramach Gdańskiego Miesiąca Zdrowia Psychicznego

Aldona Dybuk, Marcin Dybuk