Fragment pierwszego rozdziału książki Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą (treść)

Rozdział I
Kondycja męskości, czyli o co tyle krzyku

Coraz częściej słyszymy, że męskość jest w kryzysie. Ale co to właściwie znaczy? Czy ktoś mężczyznom coś zabiera? Czy to świat się zmienia, a my po prostu nie nadążamy? Dla mnie „kryzys męskości” – nie lubię tego określenia – nie oznacza ataku na facetów. To raczej moment, w którym stare definicje przestają działać, a nowe jeszcze się nie ukształtowały. Jeste- śmy między tym, co znaliśmy, a tym,
co dopiero się tworzy.

Przez pokolenia było wiadomo: facet to ten, który zarabia, nie marudzi, nie płacze, ogarnia. Ma być silny. Nie zawieść. Problem w tym, że dziś często takie podejście już nie działa – ani w relacjach, ani w pracy, ani w tym, jak siebie postrzegamy, bo oczekiwania są inne. A jednocześnie nie dostaliśmy nowego przepisu na to, kim być. I prawdopodobnie nigdy nikt nam go nie da. Musimy sami go wypracować. Jeden z panów w ankiecie, o wypełnienie której poprosiłem mężczyzn, przygotowując się do napisania tego poradnika, stwierdził: Już nie wiadomo, jaki facet ma być. Twardy? Czuły? Wszystko naraz?

Za dużo do ogarnięcie

Inny dodał: Czuję się jakbym miał trzy role do ogarnięcia, ale żadnej nie znam. Mam być obecnym ojcem, ambitnym pracownikiem i partnerem, który rozumie emocje. Tylko nikt mnie tego nie nauczył. To nie jest narzekanie. To jest realne zagubienie, które dotyka wielu z nas. Bo świat oczekuje od nas elastyczności, samoświadomości, emocjonalnej dojrzałości, a my przez lata byliśmy uczeni czegoś odwrotnego: nie okazuj emocji, bądź silny, rób swoje. Mój ojciec nigdy nie powiedział mi, że coś czuje. Ja swojemu synowi mówię, ale mam wrażenie, że sam dopiero się tego uczę – powiedział jeden z moich rozmówców w podcaście Podróż do męskości.

W tym rozdziale nie będę narzekał, że „kiedyś było lepiej”. Ale spróbujemy wspólnie przyjrzeć się temu, co właściwie się zmieniło. Kolejne części to próba podpowiedzi, co możemy zrobić – jako mężczyźni, którzy nie chcą udawać, że wszystko gra, kiedy nie gra. Na początek jednak trochę statystyk, które nie pozostawiają złudzeń.

Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą

Wyobraź sobie mężczyznę w średnim wieku. Elegancki, zadbany. Garnitur z najwyższej półki, błękitna koszula, markowy zegarek na nadgarstku. Właściciel dobrze prosperującej firmy. Na pierwszy rzut oka – człowiek sukcesu. Kilka godzin później jego nazwisko pojawia się w mediach. Nagłówki krzyczą: Człowiek sukcesu odebrał sobie życie; Nikt nie wiedział, że cierpi; Nic nie zapowiadało tragedii;

Był taki miły i uśmiechnięty. Ile razy już to słyszeliśmy? Ile razy dopiero po fakcie okazuje się, że za uśmiechem krył się ból, którego nikt nie chciał lub nie potrafił zauważyć? To nie jest pojedyncza historia. To obrazek z życia, który wraca – może nie z regularnością, ale zdecydowanie zbyt często. Już od sześciu lat pięć tysięcy osób rocznie umiera, popełniając samobójstwo. Dla porównania na polskich drogach ginie rocznie dwa tysiące osób. Co więcej, liczba prób samobójczych jest trzy razy wyższa od samobójstw. W ostatnich latach oscyluje w okolicach 15 tysięcy, z czego 10 tysięcy razy na życie targnęli się mężczyźni.

Epidemia XXI wieku

Statystyki Komendy Głównej Policji nie kłamią. Powyższe liczby potwierdzają, że z kondycją psychofizyczną mężczyzn jest źle, a za dużą liczbą tych tragicznych decyzji stoi depresja, o której więcej piszę w dalszej części poradnika. Joanna Łunio, psychiatra i ordynatorka oddziału ogólnopsychiatrycznego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim, przyznaje, że choroba jest epidemią XXI wieku. Depresja w 2030 roku stanie się chorobą najbardziej uniesprawniającą człowieka, czyli taką, która na długi czas wyłącza go ze społecznego funkcjonowania. – To przerażające, tym bardziej, że to już za niespełna pięć lat – powiedziała doświadczona lekarka w podcaście Podróż do męskości.

Choruje 280 milionów ludzi

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) depresja jest drugą najczęściej występującą chorobą na świecie, a prognozy WHO sugerują, że do 2030 roku stanie się najczęściej występującym schorzeniem. Choruje na nią obecnie 280 milionów ludzi na świecie, co stanowi 3,8% populacji. WHO ocenia, że co roku ponad 700 tysięcy osób na całym świecie popełnia samobójstwo, a w grupie wiekowej 15–29 lat jest to czwarta najczęstsza przyczyna śmierci. Wpływ na zaistniałą sytuację ma wiele czynników. Niestety za większością z nich stoi człowiek i jego tryb życia.

Zmienił się styl życia

Psychiatra Mateusz Kawka, tak opisuje przyczyny słabnącej psychokondycji Polaków: Zmienił się zupełnie styl życia, który prowadzimy. Jest coraz szybciej. Wszystko musi być na 100 procent, tu, teraz. Zatarły się granice między życiem osobistym a zawodowym. Dochodzi też do rozluźnienia relacji społecznych, czy to w rodzinach, czy w przyjaźniach. To są zjawiska socjologiczne, związane po części z globalizacją. Styl życia, który w tej chwili uprawiamy, sprzyja temu, żeby zaburzenia psychiczne występowały. Też różna presja społeczna, która wynika czy to z mediów społecznościowych, czy tradycyjnych. To, że ludzie żyją bardziej wizerunkiem niż tym, kim naprawdę chcą być, do czego chcą dążyć. To może powodować różne konflikty, które niestety bardziej nas predysponują do tego typu problemów.

Warto także podkreślić, że przez lata nie prowadzono szerokiej dyskusji na ten temat. Mężczyźni nie lubili i nadal nie lubią rozmów na temat kondycji psychicznej, a kiedy już taka się przytrafi, często reagują złością i kpiną. Zatem co jeszcze, oprócz zmiany stylu życia, ma wpływ na kondycję mężczyzn?

Czynników jest wiele…

Ciąg dalszy znajdziesz w książce Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą

Zapraszam do zakupu i lektury, nie boję się napisać poradnika ratującego życie. Fizyczne niekiedy, ale przede wszystkim emocjonalne.

Marcin Dybuk