„Nie kupuj, bo jeszcze mam”. „Nie jestem głodny”. „Zjadłam, pyszne było”. Czasem te zdania rzeczywiście znaczą tylko tyle, ile słyszymy. Ale jeśli powtarzają się przez kolejne dni, jedzenie zostaje w lodówce, a starsza osoba chudnie, coraz mniej wychodzi z domu albo zaczyna zachowywać się inaczej niż dotąd – warto przyjrzeć się temu uważniej.
U osób starszych problemy z jedzeniem rzadko mają jedną prostą przyczynę. Za utratą apetytu może stać fizjologia starzenia się, ale także choroba somatyczna, depresja, zaburzenia poznawcze, samotność, żałoba, lęk czy utrata samodzielności. Dlatego nie wystarczy powiedzieć: „W tym wieku tak już jest”.
O tym, co może kryć się za zmianą apetytu i zachowaniami seniora, kiedy powinna zapalić się czerwona lampka i dlaczego czasem podczas wizyty starszej osoby pomocy potrzebuje przede wszystkim jej opiekun, rozmawiamy z dr Dagmarą Wiewiórkowską-Garczewską, geriatrą.
Czytaj dalej pod vidoepodcastami
Z wiekiem apetyt rzeczywiście się zmienia
Starzenie wpływa na sposób, w jaki odczuwamy smak, zapach i głód. Zmniejsza się liczba kubków smakowych, potrawy mogą wydawać się mniej wyraziste, a jedzenie, które kiedyś sprawiało przyjemność, przestaje smakować. Jednocześnie długo pozostaje z nami upodobanie do smaku słodkiego. Dlatego dla seniora kawa i kawałek ciasta mogą być jednym z niewielu momentów dnia związanych z przyjemnością.
I czasem priorytety naprawdę się zmieniają. Jak mówi Dagmara Wiewiórkowska-Garczewska, w przypadku dziewięćdziesięcioletniego pacjenta ważniejsze od idealnie zbilansowanej diety może być po prostu to, żeby jadł. Zalecenia żywieniowe trzeba więc dostosowywać nie tylko do chorób i wieku, ale także do możliwości konkretnego człowieka. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zmiana nie jest chwilowa.
„Nie kupuj, bo jeszcze mam”
Jednego dnia każdy może nie mieć apetytu. Niepokój powinien pojawić się wtedy, gdy sytuacja zaczyna się powtarzać. Senior przez tydzień czy dwa je coraz mniej. Odsuwa talerz. Bierze kilka kęsów, żeby uspokoić rodzinę. Zaczyna tracić na wadze.
Szczególnie łatwo przeoczyć to wtedy, gdy starsza osoba mieszka sama. Rodzina przywozi obiad, zupę, kanapki, a kilka dni później okazuje się, że słoiki nadal stoją w lodówce. Tymczasem podczas rozmowy telefonicznej rodzic zapewnia: „Zjadłem, pyszne było. Nie przynoś więcej, bo jeszcze mam”. To właśnie takie drobne sygnały mogą pokazywać, że dzieje się coś więcej. Nie muszą oznaczać automatycznie depresji czy zaburzenia odżywiania. Są natomiast powodem, żeby zacząć szukać przyczyny.
Czasem problemem nie jest brak apetytu
Starszy człowiek może nie jeść również dlatego, że zwyczajnie nie jest już w stanie zrobić tego, co dla młodszej osoby wydaje się banalne, np. nie potrafi otworzyć słoika, ma zwyrodnienia dłoni, czy nie ma siły przenieść kubka. Albo boi się wylać gorącą zupę. Niekiedy samo jedzenie jest dla niego wysiłkiem.
Przy niewydolności serca czy innych chorobach nawet posiłek może wymagać energii, której zaczyna brakować. Do tego dochodzi samotność. Inaczej smakuje obiad jedzony wspólnie, a inaczej kolejny posiłek przy pustym stole.
Dlatego na problemy z jedzeniem u seniora trzeba patrzeć szerzej. Nie tylko na to, ile zjadł, ale również: czy potrafi przygotować posiłek, zrobić zakupy, otworzyć opakowanie, bezpiecznie przenieść jedzenie i czy ma z kim usiąść przy stole.
To jednak tylko część możliwych przyczyn. Jeśli senior zaczyna jeść mniej lub traci na wadze, trzeba również sprawdzić, czy za zmianą nie stoi choroba.
Najpierw trzeba poszukać przyczyny
Utrata apetytu i masy ciała może towarzyszyć depresji, ale może również być objawem choroby nowotworowej, problemów z przewodem pokarmowym, tarczycą, niewydolności serca czy zaburzeń poznawczych. Dlatego nawet wtedy, gdy senior ma rozpoznaną depresję, nie należy automatycznie przypisywać jej każdej zmiany w jedzeniu.
Potrzebna jest diagnostyka. Podobnie jest z zaburzeniami poznawczymi – zmiany zachodzące w mózgu mogą wpływać na odczuwanie głodu i sytości. Jedna osoba zacznie jeść coraz mniej, inna może nie pamiętać, że przed chwilą jadła, i sięgać po kolejne porcje. W geriatrii pojedynczy objaw rzadko daje całą odpowiedź. Bo na to, czy senior je, śpi, wychodzi z domu i jak funkcjonuje, wpływa nie tylko stan jego organizmu. Czasem wszystko zmienia jedno wydarzenie.
Strata może być punktem zwrotnym
Śmierć partnera, przyjaciela, sąsiadki, a nawet ukochanego zwierzęcia może diametralnie zmienić codzienność starszej osoby. Po stracie senior często przestaje jeść, czasami nie wychodzi z domu i odkłada wszystko na później. Zdarza się, że rezygnuje ze spacerów i spotkań, staje się drażliwy albo zamyka się w sobie.
Łatwo wtedy powiedzieć: „Starość. Ludzie na starość dziwaczeją”. Tymczasem nagła lub postępująca zmiana zachowania jest informacją i ważnym sygnałem. Jeżeli ktoś przez lata był towarzyski, wychodził z domu, spotykał się z ludźmi, miał swoje rytuały, a teraz przestaje to robić – powinna zapalić się czerwona lampka.
Jak mówi Dagmara Wiewiórkowska-Garczewska: „Starość to nie jest dziwactwo”. Za zachowaniem, które zaczynamy tłumaczyć wiekiem, może kryć się choroba, depresja, zaburzenia poznawcze albo kryzys związany ze stratą. Bo dla starszego człowieka stratą może być nie tylko śmierć bliskiej osoby. Może nią być także utrata miejsca, codziennych rytuałów i świata, który znał przez kilkadziesiąt lat.
Bezpieczeństwo to nie tylko nowa łazienka i pokój u dzieci
Rodzina często chce dla seniora jak najlepiej. Dlatego pojawia się pomysł: przeprowadzimy mamę albo tatę do siebie – będzie bliżej. Senior dostaje własny pokój, wygodną łazienkę, opiekę. Obiektywnie warunki mogą być znacznie lepsze. Ale dla starszego człowieka taka przeprowadzka może jednak oznaczać utratę całego znanego świata. Znajomego sklepu, sąsiadów, własnych mebli i przedmiotów. A przede wszystkim ulic, po których poruszał się od kilkudziesięciu lat i codziennych rytuałów.
Jedna z pacjentek Dagmary Wiewiórkowskiej-Garczewskiej powiedziała o przeprowadzce do dzieci: „Oni nie chcieli zabrać moich starych gratów, ale ja też jestem takim starym gratem”. To zdanie dobrze pokazuje, że troska rodziny i poczucie bezpieczeństwa seniora nie zawsze oznaczają to samo. Ale w tej historii są co najmniej dwie osoby. I podczas gdy rodzina próbuje zapewnić seniorowi bezpieczeństwo, sama może stopniowo przekraczać granice własnej wytrzymałości.
Obok seniora czasami znika opiekun
Jest jeszcze druga strona tej historii. Pokolenie dzisiejszych pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków często znajduje się pomiędzy kilkoma światami jednocześnie. Opiekuje się starzejącymi rodzicami, wspiera własne dzieci, czasem zajmuje się wnukami, pracuje zawodowo i próbuje utrzymać własne życie. To tzw. pokolenie kanapkowe – sandwich generation.
W gabinecie geriatry może pojawić się więc świetnie zaopiekowany senior: zadbany, nakarmiony, odpowiednio ubrany. A obok niego siedzi człowiek całkowicie wyczerpany. Dagmara Wiewiórkowska-Garczewska mówi wtedy: „W tym gabinecie dzisiaj to nie pani rodzic potrzebuje pomocy, tylko pan czy pani, bo za chwileczkę rozsypie się nam drugi człowiek”.
Najczęstsza reakcja to ulga i wzruszenie, bo „Wreszcie ktoś mnie zobaczył”. Czasem właśnie wtedy pojawiają się łzy. Bo opiekun przez miesiące czy lata może funkcjonować przede wszystkim jako ten, który organizuje, dowozi, pilnuje leków, gotuje, robi zakupy i rozwiązuje kolejne problemy. I nikt nie pyta go: A Ty jak się czujesz?

Pomaganie nie może oznaczać zniknięcia
Troska o starszego rodzica nie wymaga rezygnacji z własnego życia. Jest to szczególnie trudne, gdy rodzic potrzebuje coraz więcej pomocy, a opiekun zaczyna wierzyć, że wszystko musi zrobić sam. Tymczasem przeciążony człowiek w pewnym momencie również może potrzebować pomocy. W rozmowie pada prosta metafora: ratownik musi być żywy. Tak jak w samolocie najpierw zakładamy maskę tlenową sobie, żeby móc pomóc drugiej osobie. To nie jest wezwanie do mniejszej troski o seniora. Przeciwnie – dbanie o własne zasoby jest częścią odpowiedzialnej opieki. A odpowiedzialna opieka nie oznacza również przejmowania całkowitej kontroli nad życiem starszej osoby.
Gdzie kończy się autonomia, a zaczyna konieczność interwencji?
Starszy człowiek może potrzebować pomocy, ale nadal pozostaje dorosłą osobą. Może zdecydować, że dziś nie chce obiadu albo nie chce iść na spacer. Prawo do decydowania o sobie nie znika wraz z wiekiem.
Geriatra nazywa granicę między autonomią a koniecznością interwencji „cienką czerwoną linią”. Jeśli senior nie chce zjeść obiadu jednego dnia – może go nie zjeść. Jeżeli jednak nie je od sześciu dni, słabnie albo chudnie, nie chodzi już o przekonywanie go do kolejnej łyżki zupy – trzeba szukać powodu. Bez złości i bez traktowania starszej osoby jak dziecka. Czasem bowiem za „nie chcę” znajduje się coś, czego senior nie potrafi nazwać: lęk, bezsenność, strach przed chorobą, śmiercią, cierpieniem czy utratą sprawności.
Żeby zobaczyć, czasem trzeba pobyć razem
Krótka rozmowa telefoniczna nie zawsze wystarczy. Senior może mówić dzieciom, że wszystko jest w porządku, żeby ich nie martwić. Może też nie umieć dokładnie opowiedzieć o tym, co dzieje się w jego codziennym życiu.
Dlatego czasem najwięcej można zobaczyć, po prostu spędzając razem więcej czasu. Nie tylko wpaść z zakupami na pół godziny. Lepiej raczej zostać na weekend i zobaczyć, czy rodzic rzeczywiście śpi i odpowiednio je, pije. Czy radzi sobie w łazience? Czy nie boi się wstać w nocy, bo obawia się upadku? To drobiazgi, które podczas krótkiej wizyty łatwo przeoczyć. Czasem dopiero zobaczenie codzienności seniora z bliska pozwala też uczciwie odpowiedzieć na trudniejsze pytanie: czy opieka w domu nadal mu służy – i czy rodzina jest jeszcze w stanie ją udźwignąć?
Dom opieki nie zawsze oznacza porażkę
Jednak jednym z najtrudniejszych tematów jest moment, kiedy opieka w domu przestaje być najlepszym rozwiązaniem. Wciąż łatwo uznać umieszczenie rodzica w domu opieki za porzucenie albo dowód, że rodzina zawiodła. Tymczasem czasem sytuacja wygląda odwrotnie.
Doktor Wiewiórkowska-Garczewska opowiada o 75-letnim pacjencie z otępieniem, którego córka próbowała otoczyć pełną opieką we własnym domu. Stopniowo podporządkowała mu swoje życie, relację i codzienność. Po przeniesieniu ojca do placówki okazało się, że senior odzyskał kontakt z ludźmi, rytm dnia i aktywności, a córka mogła znowu być córką, zamiast pełnić całodobową funkcję opiekunki.
„Wróciło życie. W dwóch rodzinach” – mówi geriatra. Dobra opieka nie zawsze oznacza więc trzymanie seniora za wszelką cenę we własnym mieszkaniu. Czasem odpowiedzialność polega na przyznaniu, że jedna osoba czy jedna rodzina nie jest w stanie zapewnić wszystkiego.
Zmiany związane z wiekiem są naturalne. Ale nie każda zmiana jest po prostu starością. Czasem pierwszym sygnałem, że dzieje się coś ważnego, jest pełny słoik pozostawiony w lodówce. Czasem rezygnacja ze spaceru. Czasem zdanie: „Nie przynoś, bo jeszcze mam”. Warto je usłyszeć – i sprawdzić, co naprawdę się za nim kryje.
O czym warto pamiętać?
1. Brak apetytu u seniora nie zawsze jest „normalną starością”.
Jednorazowo może nie znaczyć niczego. Powtarzający się przez kolejne dni, połączony z chudnięciem lub zmianą zachowania, wymaga uwagi.
2. Nie zakładaj od razu, że przyczyną jest psychika.
Za utratą apetytu mogą stać depresja i samotność, ale również choroby somatyczne, leki, problemy z poruszaniem się czy zaburzenia poznawcze.
3. Patrz na zmianę, nie tylko na pojedynczy objaw.
Ktoś, kto jadł, wychodził z domu i spotykał się z ludźmi, nagle przestaje to robić? To ważniejsza informacja niż sam wiek zapisany w PESEL-u.
4. Sprawdzaj, jak senior naprawdę funkcjonuje.
Nie tylko pytaj: „jadłeś?”. Zobacz, czy jedzenie znika z lodówki, czy rodzic potrafi zrobić zakupy, otworzyć słoik, przygotować posiłek i bezpiecznie poruszać się po domu.
5. Szanuj autonomię, ale reaguj, gdy pojawia się zagrożenie.
Senior ma prawo decydować o sobie. Gdy jednak jego decyzje zaczynają zagrażać zdrowiu lub bezpieczeństwu, potrzebna jest pomoc i szukanie przyczyny.
6. Zauważ również opiekuna.
Za dobrze zaopiekowanym seniorem może stać całkowicie wyczerpany syn, córka czy partner. Pomoc nie powinna oznaczać rezygnacji z własnego życia.
Jeśli senior przez dłuższy czas je wyraźnie mniej, traci na wadze albo jego zachowanie i codzienne funkcjonowanie się zmieniają, warto zacząć od kontaktu z lekarzem POZ i szukania przyczyny – zarówno somatycznej, jak i psychicznej.
Aldona Dybuk, Marcin Dybuk
Materiał powstał w ramach Gdańskiego Miesiąca Zdrowia Psychicznego
Gdzie szukać pomocy?
Telefon Zaufania dla Osób Starszych – 22 635 09 54
Wsparcie dla osób starszych, samotnych i potrzebujących rozmowy. Telefon prowadzony przez Stowarzyszenie mali bracia Ubogich działa od poniedziałku do piątku w godz. 17.00–20.00. W środy w godz. 14.00–16.00 odbywa się dodatkowo dyżur dotyczący choroby Alzheimera.
116 123 – telefon wsparcia dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym
Bezpłatny, anonimowy, dostępny przez całą dobę, 7 dni w tygodniu. Mogą z niego skorzystać zarówno seniorzy, jak i przeciążeni opiekunowie czy bliscy. Dostępne są również czat i kontakt online.
Telefoniczna Informacja Pacjenta NFZ – 800 190 590
Bezpłatna, całodobowa infolinia, na której można uzyskać m.in. informacje, gdzie szukać pomocy medycznej i gdzie dostępne są świadczenia.
W sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia – 112 lub 999.


